Minęło nie wiem kiedy. Przypomniała mi o tym książka mordek we wspomnieniach. Akurat dzisiaj jest szósta rocznica opublikowania filmiku na Facebooku z ułożoną przeze mnie melodyjką. Rysunki udostępniła mi inna użytkowniczka nieistniejącego już serwisu My Opera. W marcu piąty rok od tego momentu, w którym to wspaniałe miejsce przestało istnieć.
Przypomnienie mi tego filmu, stało się powodem powrotu pamięcią do tamtych dni. Do chwil złych i dobrych, a były i takie i takie. I jedne i drugie chwile, nauczyły mnie czegoś nowego, czegoś z czym wcześniej się nie spotkałem, choć właściwie mogłem. Mogłem, ale nie chciałem prowadzić bloga. Na początku spotkałem się z reklamą namawiającą do pisania pamiętnika na blogu, który będzie można ustawić jako prywatny, lub publiczny.
Pisać pamiętniki, jeśli ktoś koniecznie zechce, może na ten cel wygospodarować miejsce na swoim dysku twardym, albo na jakieś karcie pamięci. Nie ma potrzeby zakładania konta i nie ma żadnych problemów, że ktoś się włamie na konto, przejmie je, czy będzie w jakikolwiek sposób dokuczać. Nic z tych rzeczy. A jeśli jeszcze ktoś może mieć do tego celu komputer niepołączony z siecią, to nikt mu się nie włamie i nie uzyska dostępu do zapisków.
Kiedy zorientowałem się, że na blogu można pokazywać zrobione prze siebie zdjęcia i podziwiać te, które pokazują inni, zdecydowałem się korzystać z tej możliwości. I do dziś jest mi żal tego miejsca, jakim był portal My Opera. Dotąd nie znalazłem żadnego, równie przyjaznego dla użytkowników.