poniedziałek, 29 grudnia 2014

NIE BĘDĘ HIPAŁ, HOPAŁ, RAPAŁ...

Podkusiło mnie kupić PC Format. Razem z gazetką, była płyta w zestawie, z programami użytecznymi i zbędnymi. Razem 21 programów. Zaciekawił mnie program Music Maker Silver 2015. Zainstalowałem to badziewie, aby przed zakupem pełnej wersji (cena około 240 złotych), zobaczyć co będę mógł tym programem robić. Niestety - nie zamierzam hipać, hopać, ani rapać! 
Bredzenie PC Formatu o bezpłatnej rejestracji, jest w moich oczach oszustwem, polegającym na tym, że wprowadza w błąd zainteresowanych programem, których część uzna, że program jest darmowy, a to nieprawda! W olbrzymim skrócie wygląda to tak: nie mogę wypróbować co da się zrobić używając tego programu, to go nie kupię. Hipy i hopy niech sobie wsadzą do rosyjskiego rymu. Program bez żalu usunąłem z komputera, bo i tak go nie będę używał.

czwartek, 18 grudnia 2014

SuperSu, root i inne bzdety.

Przeglądając aplikacje na androida, zauważyłem wymagające roota. Nie wiedziałem co to takiego jest. Zainteresowało mnie to i postanowiłem poszukać informacji na ten temat. Nie znalazłem niczego po polsku, co można byłoby uznać za rzetelnie wykonany opis. Były ostrzeżenia o utracie gwarancji i możliwości uszkodzenia urządzenia. Przeczytane porady przypominały mi sztubackie, jak na sztubaka przystało bezmyślne zrzynanie wypracowania od kolegi.
Mnie zainteresowała możliwość nagrywania filmików z akcji toczącej się na pulpicie. Na przykład z gry. Programy mające mi to umożliwić, wymagały roota. Postanowiłem spróbować tego dokonać. To mi się udało, ale nie od razu. Kiedy wreszcie cel osiągnąłem, zacząłem instalować i usuwać aplikację jedną po drugiej. 
Część z nich to było zwykłe oszustwo mające za zadanie wyświetlania spamu. Inne nie chciały wcale na moim urządzeniu działać, choć z informacji na Google Play wynikało, że aplikacja jest zgodna z moim urządzeniem. Kupa prawda! Nie była. Jeszcze inne trochę działały, ale miały limity czasowe na nagrywanie i żądały wykupienia płatnej wersji.   
Część zapisanych plików video, nie dawała się w tablecie odtworzyć. Na komputer nie przerzucałem. Po stwierdzeniu tego faktu, pliki wraz z aplikacją usuwałem z tableta. Niektóre dawało się w tablecie odtworzyć, ale w oczy gryzł jakościowy niedostatek obrazu. Techniczne możliwości mojego tableta, są za skromne, aby obsłużyć grę i nagrywanie.
Nawet po wyłączeniu wszelkich zbędnych procesów łącznie z antywirusem, odłączeniu tableta od  Internetu, ustawieniu jednego z niższych bibtrate i najmniejszej możliwej rozdzielczości, filmiki były kiepskie. Tym samym, kupowanie płatnej wersji programu, stało się niecelowe. Dlatego zastanawiam się, czy warto opisać, jak zrootowałem swojego tableta.     

niedziela, 7 grudnia 2014

JAKIE TO SMUTNE.

Wiele razy zastanawiałem się nad tym, czy napisać coś na temat małżeństwa, rozwodu, separacji oraz innych nieprzyjemnych chwil, które przytrafiają się ludziom. Temat to skomplikowany. Przeczytałem krótką skargę jakiegoś ojca, któremu jest utrudniane widzenie się z dzieckiem. Ktoś opatrzył ten wpis uwagą: "jakie to smutne". Tak! To jest smutne. To jest bardzo smutne. Dziecko też cierpi. Cierpi jego ojciec. Niezależnie od tego, czy ojciec będzie walczył o widzenie się z dzieckiem, czy zrezygnuje, bo zostanie do tego zmuszony, dziecko będzie cierpiało i on też. A ojciec jeszcze może wyjść na wroga swojego dziecka które kocha. To jest piekielnie smutne. 

czwartek, 4 grudnia 2014

PEŁEN WRAŻEN DZIEŃ

Nie było mi dane spokojnie zjeść śniadania. Kiedy wracałem ze sklepu z zakupami, zauważyłem jakąś panią wchodząca do naszej klatki schodowej. Jakoś tak ni stąd, ni zowąd pomyślałem sobie, aby tylko nie do mnie. Oczywiście wcale nie zakładałem, że ta pani idzie do mnie, bo też nikogo się nie spodziewałem. Niestety pomyliłem się. Po wejściu do klatki, zobaczyłem ją stojącą pod drzwiami do mojego mieszkania. Nie zabrała mi dużo czasu na rozmowę. Najwyżej dziesięć minut i poszła. Po niej przyszła następna i zaczął się horror. Ględziła i ględziła bez końca o swoich sprawach, które nie interesują mnie, nie dotyczą mnie i nie zamierzam się w jej sprawy angażować. Wreszcie poszła i ta. 
No - myślę sobie - teraz spokojnie zjem. Ale jeszcze dobrze nie usiadłem, już znowu usłyszałem jak ktoś puka do moich drzwi. Tym razem poczta do przekazania pod właściwy adres. Tak się składa, że wysłano list na nieaktualny adres, a ja znam aktualny. Trzeba przekazać. Zjadłem wreszcie, wziąłem list i idę go nadać na pocztę. Po drodze zaglądam do swojej skrzynki. Był list. Wyjąłem, patrzę i oczy przecieram. Dowiaduję się, że u mnie "mieszka" jakaś pani. A ja nie tylko nic o tym nie wiem, ale do tego, nie mam pojęcia, która to jest. W ciągu jednego dnia, do mnie trafiły dwa źle zaadresowane listy i jedno awizo. 
Po południu, mała potyczka internetowa. Mała, ale trochę do myślenia daje. Może nawet warto by to było opisać, ale nie bardzo mi się chce. W olbrzymim skrócie, wygląda to tak: Zarzucam kłamstwo i zadając kilka pytań, stawiam kłamców w niewygodnej sytuacji. Bronią się dając sobie łapki, unikając odpowiedzi na moje pytania i bezczelnie domagając się konkretów zamiast odpowiedzieć na pytania, które im zadałem. Zablokowałem dwa konta, a wtedy odezwało się trzecie. Trzecie zablokowałem też i to prawie od razu. Teraz czekam na efekt. 
  

piątek, 28 listopada 2014

ZNIECHĘCENIE

Mam konto na książce mordek, ale nie mogę powiedzieć, że ten portal spełnia moje oczekiwania. Bo ich nie spełnia w takim zakresie, jakbym tego chciał. W tym miejscu należy nadmienić, że też istnieją pozytywne strony posiadania tam konta. W podobny sposób mógłbym się odnieść niemal do każdego miejsca w sieci, z którego korzystałem i korzystam.
Już dawno przestałem zaglądać na polskie portale internetowe. Do rezygnacji z nich doprowadził mnie zawarty tam chłam i spam. A do tego wyświetlane bezczelne informacje o świństwach zwanych ciasteczkami, a w rzeczywistości jest to wymuszanie zgody na internautach, na szpiegowanie ich. Na niemal każdej stronie, mój antywirus informuje o wykryciu i usunięciu szpiegującego programu. Czuję coraz większe zniechęcenie do korzystania z usług internetowych. Nie tylko z Facebooka.

niedziela, 16 listopada 2014

AWARIA KOMPUTERA

- Przestał mi działać komputer. Podłączyłem drugi dysk i za każdym razem pojawia się komunikat, że czegoś brakuje. Nie wiem o co chodzi.
- Przyjdź z komputerem - odpowiedziałem. I umówiliśmy się na wieczór.
Przyszedł do mnie z komputerem. Zaczynam od włączenia, żeby zobaczyć komunikat. Brak jednego z plików. Korzystam z możliwości odzyskiwania systemu. Trochę to trwa i widzimy komunikat na ekranie, że odzyskiwanie się powiodło. Komputer jednak nadal nie może załadować systemu. To już zmusza nas do rozebrania komputera.
Wypinamy dołączony dysk i próbujemy uruchomić komputer. Wyświetla się komunikat, że brakuje pliku. Ponawiam poprzednie czynności. Tym razem system uruchamia się poprawnie. Jednak właściciel nie chce zrezygnować z używania dysku, który spowodował problem. Trzeba mu w jakiś sposób pokazać, że dysk jest uszkodzony.
Każę mu odłączyć dysk systemowy i w jego miejsce wstawić dysk podejrzany. Zworka ustawiona na master. Ustawiam rozruch z płyty i uruchamiam komputer. Czekamy na efekt. Systemu zainstalować nie można. Wyświetla się komunikat, że dysk nie jest zasilany. Właściciel już wie, że tego dysku nie będzie używał. Odłącza go i zakłada sprawny dysk ze systemem. Komputer startuje bez żadnych problemów.    

środa, 29 października 2014

DRZEWA NIEZGODY

Jakiś czas temu, wycięto zdrowe drzewa przy jednej z ulic naszego miasta. Narobiono szumu o zezwolenie na wycinkę i chyba o podatek. Drzew jest mi oczywiście szkoda. Pozostało wspomnienie i parę zdjęć, które zdążyłem wykonać. Z Internetu dowiedziałem się o szumie związanym z wycinką drzew. Szczegółów sprawy nie znam. Nie wiem jak się to skończyło. 
Pewnie zapomniałbym o tej sprawie, ale dowiedziałem się o świeżo ściętych drzewach w innym punkcie miasta i wykonywanych tam pracach. Udałem się na miejsce. Drzewa ścięto z powodu zaczętej w tym miejscu budowy. Ścięcie tych drzew zainteresowało kogoś z jakiegoś powodu. 
Ani przez moment nie zamierzam bronić wycinania w mieście drzew, ani też atakować zainteresowaną tymi faktami osobę. Jest w obydwu przypadkach podobieństwo. To jest reagowanie po fakcie. I to może oznaczać, że ktoś nie mógł temu na czas przeciwdziałać. Niemożność przeciwdziałania wycince, może być spowodowana brakiem dostępu do informacji. Wskazywałoby to na osobę spoza układów, która próbuje w jakiś sposób zaistnieć. Może inicjatywa tej osoby jest dobra? Niestety na razie są tylko drzewa niezgody. Co z tego wyniknie? Czas pokaże.
         

środa, 22 października 2014

BADANIA UKŁADU KOSTNEGO

Od czasu do czasu, w mojej skrzynce na listy, pojawi się list. Z reguły wyrzucam spam. Zdarza się, że jest w nim coś, co przykuwa moją uwagę. Tym czymś jest zawiadomienie o badaniu układu kostnego. Treść reklamy zainteresowała mnie z kilku powodów.
  • Miejscem wykonywania badań jest miejscowy Dom Kultury. Brakuje informacji o tym kto te badania będzie wykonywał. Dom Kultury, jak sama nazwa wskazuje jest przeznaczony, a co za tym idzie, przystosowany do wykonywania badań.
  • Wykonają badania: mineralizacji kości, napięcia mięśniowego i funkcjonowania wewnętrznych organów. O kropki! Który organ wewnętrzny zalicza się do układu kostnego? Żołądek, nerka, a może zstępnica?
  • Nie bez znaczenia jest technika wykonywania badań. Te badania są wykonywane na gołe stopy i badający proszą o dostosowanie ubioru. Jak to? Przyjść bez skarpetek, czy boso? Interesujące jest badanie tym sposobem napięcia mięśnia i funkcjonowania organów wewnętrznych. Jakim cudem, można z gołej stopy odczytać, jak funkcjonują organy wewnętrzne? Zaczynam żywić potężne podejrzenie dotyczące poprawnego działania organu zewnętrznego u autora tej ulotki reklamowej! Tych, którzy tam pójdą tym bardziej!
  • Nie wiadomo dlaczego, przebadane będą tylko osoby powyżej 18 roku życia i otrzymają kartę badań z wynikiem przeprowadzonego badania na miejscu. Zadbano o atrakcyjność zaproszenia umożliwiając skorzystanie z niego nawet trzem osobom. Zarejestrować się można korzystając z jednego, z trzech podanych numerów telefonów.
Słyszałem i czytałem już o puszczaniu w skarpetkach. Skoro stopy mają być gołe, to w czym mnie zechcą puścić, jeśli tam pójdę? Z torbami i z gołym zadem? 
  
  

wtorek, 21 października 2014

SZPIEGOWANIE UTRUDNIONE

Zapędy książki mordek przykrócone. Już nie wyświetlą mi reklamy nawiązującej do poszukiwanej przeze mnie informacji o sprzętach, których nie zamierzam kupić. Szukałem sterowników do drukarki, to mi wyświetlali reklamy takiej właśnie drukarki. Odnotowałem takich przypadków kilka w ostatnim miesiącu.
Postanowiłem utrudnić im to, ale wcześniej sprawdzić, jak daleko zapuszczają swoje macki. Teraz mogę sobie szukać sterowników do drukarek, danych technicznych sprzętu i już mi nie reklamują tego, co wcześniej oglądałem. O posiadanych przeze mnie kontach na innych serwisach, mogą wiedzieć. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wyświetliła mi się reklama zachwalająca inny serwis.
Cel osiągnąłem w łatwy sposób.      

sobota, 18 października 2014

ANTYSZPIEGOWSKIE EKSPERYMENTY.

O tym, że prywatność dla właścicieli serwisów internetowych jest traktowana, tak, jak im wygodnie, wie chyba każdy użytkownik. Na ogół śledzenie aktywności służy do dopasowywania spamu, który w czasie kolejnej wizyty na stronie będzie wkurzał internautę. Może nie każdy zdążył zauważyć, lub nie każdy wie, że zbierane informacje wykraczają poza zwiedzone obszary na szpiegującej stronie.
Popularnym serwisem, który szpieguje swoich użytkowników jest Facebook. Robi to bezczelnie! Już wiele razy zauważyłem, że kiedy szukam informacji na temat jakiegoś przedmiotu, będą wyświetlać mi reklamy, dokładnie takiego przedmiotu, o jakim szukałem informacji. Bez znaczenie pozostaje to, że poszukiwanie informacji nie było spowodowane zamiarem kupienia go.
Aktualnie próbuję przekonać się, jak głęboko penetrowane są komputery użytkowników. W tym celu, użyję bardzo prostego sposobu ograniczającego możliwość szpiegowania mnie przez Facebooka. Nie użyję żadnych aplikacji blokujących reklamy. Gdyby blokowały skutecznie, byłbym jak wartownik z zawiązanymi oczami. Zresztą blokowanie reklam i blokowanie śledzenia, to są różne sprawy. Swoje obserwacje, na razie ograniczę do książki mordek.
  

czwartek, 21 sierpnia 2014

SWĘDZĄ MNIE PIGUŁKI

I swędzą i wywołują bóle mięśni. To zresztą nie jest jedyne podobne działanie niepożądane przepisanych mi leków. Swędzenie wywołują takie leki jak Atoris, Celipres, Apotrimet PR, Emanera. Tak się składa, że ową swędzącą mieszankę zapisano mi hurtem. Rzeczywiście mnie po nich swędzi. I bolą mnie mięśnie we dnie i w nocy. Niezależnie od tego, czy jestem w ruchu, czy w spoczynku. O niepożądanych działaniach Atorisu, pisałem trzy wpisy temu. Zamierzam napisać na temat niepożądanych działań  innych leków, którymi się "odżywiam".

piątek, 8 sierpnia 2014

ZBIERANIE PLASTIKOWYCH NAKRĘTEK

O zbieraniu nakrętek na wózek inwalidzki dla dziecka już pisałem. Pisałem o tym, że potrzeba zebrać i sprzedać ich aż trzy tony. Wózki inwalidzkie do tanich nie należą. Nie znam ceny wózka i nie wiem ile płacą za zebrane nakrętki plastikowe. Zaciekawiło mnie to. Wykorzystanie surowców wtórnych to nie jest żadna nowość. Osiedlowe śmietniki wyposażone są w różne pojemniki, każdy na inny rodzaj odpadów. Ma to także znaczenie dla ochrony środowiska naturalnego.
Nie wiedziałem ile płacą za zbierane nakrętki i nie wiedziałem kto je skupuje. Nie wiedziałem też po co. Użyłem Google i one mi „powiedziały” coś takiego: „Cała prawda o nakrętkach”. Teraz już wiem, że jest to sposób na życie. W artykule znajduje się takie zdanie: „W skupie za tonę nakrętek można dostać 700 – 1600 zł. By uzbierać na wózek, trzeba więc nawet 10 – 12 ton plastiku, czyli ok. 4,5 mln sztuk nakrętek.”
Może i ja bym tak zaczął zbierać nakrętki na sprzedaż? Za uzyskane pieniądze przekupiłbym anioły, żeby nie mówiły dobrych uczynków? No, to przeprowadzam kalkulację. Zebrałem jedną nakrętkę. Z tą nakrętką udałem się do sklepu i poprosiłem sklepową o zważenie mi tego ciężaru. Nakrętka waży 0,5 grama. Czyli dwie nakrętki ważą jeden gram. Na kilogram potrzeba 2000 nakrętek. Nie jestem chciwy i wystarczy mi 700 złotych za tonę. Czyli na kilogramie nakrętek zarobię całe 700 : 1000 = 07 złotych polskich. Całe siedem groszy. 
Teraz już tylko pozostaje dowiedzieć się gdzie jest najbliższy skup nakrętek, a w koszty działalności wliczyć koszt transportu, naliczanie podatku od tej kwoty pozostawić fiskusowi. I zbierać, zbierać, zbierać, nie zawracać sobie głowy tym, ile na to trzeba poświęcać czasu. Zaraz, zaraz, a gdzie zebrane nakrętki przechowam? Może by tak jakiś magazyn wynająć? Albo inaczej:
Patrzcie się, jakie te wózki inwalidzkie dla dzieci są drogie. Ile ludzi się na jeden wózek natrudzi? I jakie to sprytne!? Konkurencja w tej dziedzinie niemożliwa, bo nikt samotnie zarobić na tym nie jest w stanie!!! Ani grupowo. Owszem, można grupowo pracować, jako wolontariusze. Zbierajmy nakrętki! Im więcej ich zbierzemy, tym bardziej wzbogaci się kilka kanalii na cudzych chorobach.

czwartek, 17 lipca 2014

OSZUSTLE!

Oszustle to wyraz zbudowany z dwóch innych wyrazów. Jednym z użytych wyrazów jest oszust. Drugiego domyślcie się sami. Żadnych ułatwień, żadnych podpowiedzi nie będzie i w Google nie znajdziecie niczego na ten temat. Nagrody za odgadnięcie drugiego wyrazu nie daję, jeśli odgadniecie, musi Wam wystarczyć satysfakcja. Przynajmniej do niczego oprócz chwileczki myślenia nikogo nie nakłaniam.   

czwartek, 12 czerwca 2014

ATORIS - DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE

Atoris jest lekiem stosowanym w celu zmniejszenia poziomu cholesterolu LDL. Zainteresowały mnie niepożądane działania tego leku. Z ulotki dowiedziałem się że częste niepożądane działania, występujące u 1 do 10 na 100 pacjentów to:
  • zapalenie przewodów nosowych, ból gardła, krwawienie z nosa
  • reakcje alergiczne
  • zwiększenie stężenia glukozy we krwi (u pacjentów z cukrzycą należy uważnie monitorować stężenie glukozy we krwi), zwiększenie kinazy kreatynowej we krwi
  • bóle głowy
  • nudności, zaparcia, wzdęcia, niestrawność, biegunka
  • bóle stawów, bóle mięśni i ból pleców
  • wyniki badań krwi wskazujące na nieprawidłową czynność wątroby.
Odpisałem tylko częste działania niepożądane. Oprócz nich, są jeszcze inne, rzadziej spotykane. Ale są! W przypadku powtarzających się bólów mięśni bądź problemów z mięśniami w przeszłości lub podobnych problemów u osób spokrewnionych, należy zachować ostrożność z zastosowaniem leku.        

poniedziałek, 2 czerwca 2014

ODWIEDZĘ KILKA MIEJSC.

Mam zamiar odwiedzić kilka miejsc, w których dawno mnie nie było. Popatrzeć co się zmieniło, a co zostało po staremu. Tylko kilka miejsc, ale dużo wspomnień. I dobrych i złych. Dobrych było mniej, ale nie było najgorzej.
Od złych po prostu się odsunąłem i zająłem się czymś innym. I dziś wiem, że było to słuszne posunięcie. Chociaż nie da się powiedzieć, że to posunięcie okazało się bardzo dobre. Czasem myślę, czy powrót do niektórych zajęć z przeszłości nie miałby teraz szans powodzenia. Jednak jest jedno wielkie ale! 
Najpierw trzeba odwiedzić stare miejsca, zobaczyć jak tam jest teraz, popatrzeć w kilka innych kątów i dopiero wtedy się okaże co dalej. No to zaczynam.   

poniedziałek, 12 maja 2014

MĘŻCZYZNA WYGRAŁA EUROWIZJĘ.

Znowu będą genderować. Conchita Wurst ubrał się w sukienkę i ona wygrała konkurs eurowizji. Ale dlatego przeciwnicy i zwolennicy wszelkiego typu dziwactw mają pożywkę, i za pieniądze telewidzów będą genderować, czy wygrał Wurts, czy wygrała sukienka. Czy ona ma ładny głęboki dekolt, czy też on śpiewa przepięknym sopranem.
Jakby na to nie spojrzeć, on wystąpiła w sukience. Zapuściła sobie brodę na występ. Złośliwi, pisali w komentarzach, że on miała brodę "podrasowaną". Aż mi żal, że nie widziałem jej pięknej brody i nie patrzyłem z jakim wdziękiem poruszał się w sukience. I nie słyszałem jak on śpiewała.
Właśnie zastanawiam się, po co i o co są te wrzaski? O sukienkę? Szkoci noszą spódniczki i nikt im tego nie ma za złe. Panie noszą spodnie i jest dobrze. To czemu Wurst nie może ubierać sukienki? Chociaż uznaję prawo Wursta do noszenia sukienki, nie rozumiem dlaczego mam o nim mówić ona? Czemu do kropki nędzy mówią ona o mężczyźnie? A nasz Parlamek Adamentarzysta, nijak pojąć tego nie może. Przecież skoro Bóg stworzył kogoś mężczyzną, to, nie może on być kobietą. Nawet po modernizacji podwozia!!!      


wtorek, 15 kwietnia 2014

CHORA.

Co jakiś czas, mijam się z chorą dziewczyną. Nieraz widziałem wykonywane przez nią dziwaczne ruchy. Nerwowe poprawianie włosów, dotykanie czoła, lub policzka. Staje bez powodu w drodze do sklepu, albo do miasta. Czasem to trwa dość długo. Potem idzie dalej.
Nie ma żadnej koleżanki, chodzi sama, lub z matką. Czasem coś mówi sama do siebie. Parę razy widziałem jak ponosiły ją nerwy. Nie była to jakaś duża agresja, ale zachowanie jej nie było normalne. Nie wiem co to za choroba. I nie muszę, bo nie jestem lekarzem.
Byłem kiedyś zdziwiony, kiedy jej matka zaczęła rozmowę ze mną na ten temat. Mówiła, że ktoś coś jej radził i pytała co ja na to. Powiedziałem, że nie wiem. I, że od tego są lekarze. Będąc na jej miejscu udałbym się z nią do lekarza, czy starał się z nią jak najwięcej rozmawiać. Może to by coś pomogło.
 
     


ROZBITY TELEFON.

Pewna pani przyniosła do mnie telefon, prosząc, abym go jej złożył, bo jej syn nim rzucił. Popatrzyłem na telefon. Wyświetlacz zniszczony, co wyklucza sens składania reszty. Kobieta nie wierzy i pewnie liczy na cud. Wkładam baterię, naciskam przycisk. Ekran się zaświeca i pojawia się u góry napis "włóż kartę SIM". Pozostała część to jedna kolorowa plama.
Opowiada mi, że syn nerwowy. Że ma do niej pretensje, bo on przez nią niczego nie ma. Dziwaczne pretensje. Chłopak pracować nie chce, bo sądzi, że matka ma mu dać. Jest pełnoletni i powinien szukać pracy, ale nie szuka. Czy pracę by znalazł? Nie wiem. W miejscu zamieszkania raczej nie.
Wyjazd poza rodzinny dom wykluczony. Raczej by sobie nie radził poza domem. Więc siedzi u mamy zgłaszając do niej pretensje. Czy on ma jakieś podstawy do stawiania matce zarzutów? Nie wiem. W wyobraźni tworzę mało realne i nieprawdopodobne scenariusze, tak aby on miał rację.
Wyobrażam sobie, że ona celowo trzyma go przy sobie. bo ma jakieś korzyści z tego tytułu. Że niby chłopak wymaga stałej opieki bo nie może się usamodzielnić w wyniku jakiegoś upośledzenia. To obraz podsunięty przez wyobraźnię. Prawdy nie znam.


niedziela, 9 lutego 2014

LECZENIE CHORYCH KAS. CIĄG DALSZY.

Poprzedni wpis zakończyłem pytaniem: "co teraz będzie?". Jak to co? Lekarze pierwszego kontaktu, dostaną odgórne rozgrzeszenie, bez uprzedniego udania się do spowiedzi! Jakoś nie mogę uwierzyć w dobre skutki tego rozwiązania.
Bo jak zwykle chodzi o kasę. Najpierw trzeba byłoby popatrzeć, na to, co jest przyczyną tworzenia się dużych kolejek. Pierwsze moje pytanie, jest pytaniem o ilość lekarzy specjalistów. Jeśli jest ich za mało w odniesieniu do potrzeb, to dlaczego tak jest?
Wczoraj rozmawiałem z osobą udającą się do specjalisty tylko dlatego, że on może wystawić receptę na jakiś lek ze zniżką. Natomiast lekarz rodzinny, może zalecić ten sam lek, ale już bez zniżki. To szczególna informacja. Tym tłumaczy się tworzenie sztucznych kolejek do lekarzy specjalistów.
Załóżmy, że powiedziano mi prawdę. I przyjmijmy równolegle wersję, że posłyszana informacja mija się z prawdą. I tak i tak, stan lecznictwa w Polsce wygląda kiepsko. Bardzo kiepsko, bo oprócz utrudnionego dostępu do lekarza specjalisty, jeszcze jest utrudniony dostęp do leków. Bo dla wielu chorujących są za drogie. O kropki!  


sobota, 8 lutego 2014

LECZENIE CHORYCH KAS

Chorobą Chorych Kas, jest dobrze znany przewlekły brak pieniędzy. Odpowiedzialny jest za to wirus, znany pod nazwą żłobowa zachłanność. Wirus ten, opracował kolejną metodę ochrony przed wydatkami na lecznictwo. Lekarzom pierwszego kontaktu z chorą kasą, zamierza się powiększyć uprawnienia, przez co, zmniejszą się kolejki do specjalistów. I będzie jeszcze trudniej dostać się do takiego lekarza!  
Być może tym bandyckim sposobem, zamierzają się pozbyć lekarzy specjalistów, którzy zawierają umowy z chorymi kasami i biorą zupełnie zdrowe pieniądze. Od dawna lekarze pierwszego kontaktu, starannie unikają pisania skierowań do specjalistów. A co teraz będzie?     


niedziela, 26 stycznia 2014

SPAM BUBLIJNY.

Są bibliści i bubliści. Ci drudzy, zajmują się czytaniem Biblii i na rozmaitych forach, piszą bublię, przelicytowując się na wersety. Brak zainteresowania ich bublijnymi wywodami, nadrabiają korzystając z możliwości anonimowego pisania komentarzy pod postem.  
Temat poruszony w poście dla nich się nie liczy. Ważne jest to, że mogą na cudzym blogu pchać swój bublijny spam i czuć się kimś lepszym. Przyznaję, że odbywa się to za zgodą autorki bloga, gdyż tego im nie zabrania.
Rozpędziłem się i byłbym zapomniał wyjaśnić kto to jest bublista. Bublista, to taka odmiana brakoroba. Pisane przez nich teksty, to jeden wielki bełkot. Dla nich nie jest ważne to, jak napiszą, aby tylko było tego dużo. Wiele zdań przypomina tłumaczenie translatora.
Fascynacja Biblią, jest zupełnie zrozumiała. Tylko nieustanne klepanie wersetów w miejscach publicznych stwarza wrażenie, że są to jedynie popisy, mające pokazać innym jacy oni są pobożni. O kropki. A kupa prawda!     

środa, 22 stycznia 2014

NIECHCIANE ZMIANY

Nastąpiło kilka ważnych i niechcianych zmian w moim życiu. To zmiana dysku twardego po awarii i systemu operacyjnego i to jeszcze nie koniec zmian. Niedługo trzeba będzie rozstać się ze swoim ulubionym portalem My Opera i poszukać sobie innego dobrego miejsca.
Na My Opera, przyzwyczaiłem się do funkcjonalności serwisu. W innych serwisach, nie ma rozwiązań, które by mi, aż tak bardzo odpowiadały, jak tam. Będę musiał zastanowić się, gdzie będzie mój kolejny główny blog.
  

piątek, 17 stycznia 2014

NIBY DLACZEGO?

Nie bardzo rozumiem dlaczego przeglądarka z Microsoftu ma nie być tutaj obsługiwana. Pytam o wersję najnowszą spod siódemki. Pokazuje się komunikat z propozycjami wyboru innych przeglądarek. Na pewno dobrowolnie nie zainstaluję u siebie chromej przeglądarki od Google.  

poniedziałek, 13 stycznia 2014

COŚ O OSZUSTACH.

Opisywałem swoje kontakty z usługami, po obu stronach barykady. I już miałem uznać temat za zakończony. Przedwcześnie. Oszuści to nie tylko ci, którzy na Allegro biorą kasę i nie wysyłają kupionych u nich przedmiotów. Bardzo często oszustami są ludzie powszechnie szanowani, zdawałoby się, o nieposzlakowanej opinii.
Prawda jest inna. Nagminne stało się oszukiwanie klientów na różne sposoby. Aby tylko zarobić, nie oglądając się na wyrządzaną innym krzywdę. Okazji do popełniania oszustw, dostarczają oszustom sami klienci. Opiszę to na przykładzie sklepu, równocześnie oferującego usługi serwisowe.
Nieuczciwy sprzedawca, kupującemu, stara się wcisnąć niechciane usługi i do tego posługuje się kłamstwem. W efekcie jego klient jest narażony na niepotrzebne koszty, a właśnie o to, oszukującemu chodzi. Takie praktyki, trzeba zdecydowanie tępić. Jeśli ktoś kupuje zwykły cukier, to nie trzcinowy i nie potrzebuje niczyjej pomocy do słodzenia herbaty. Cdn, jak mi grzech miły.    
 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Totylkoja na My Opera

1 marca 2014, portal My Opera ma być zamknięty. Na tym portalu, prowadziłem bloga pod nazwą "Totylkoja". Wcześniej nigdzie bloga nie miałem. Operowy blog, był moim głównym blogiem i pozostanie nim, aż do zamknięcia społecznościowego portalu na My Opera.

Szkoda mi go, gdyż nie znam drugiego o podobnej funkcjonalności, a nawet, jeśli taki gdzieś jest, to i tak, już nie będzie to samo. Ponad trzy lata „pobytu” na My Opera, spowodowało przyzwyczajenie się do ludzi i funkcjonalności oferowanych przez serwis. Powoli trzeba się przenieść w inne miejsce.  
  

SOLIDARNY KRZYŻ W RZEŹNI - ANEGDOTA

   Natrafiłem na omawianie wydarzeń w telewizorni. Krzysztof Materna opowiadał anegdotę, jak to w solidarnych czasach, w rzeźni chcieli powiesić krzyż. Dyrektor rzeźni, swoją zgodę na powieszenie krzyża uzależnił od złożenia uklęknięcia i złożenia przysięgi, że odtąd mięso z rzeźni nie będzie kradzione. Przysięgi nie złożył nikt i nikt krzyża nie powiesił. 
   Bardzo sprytny wybieg. Złożenie przysięgi równoznacznej z przyznaniem się do kradzieży mięsa i odmowa złożenia takiej przysięgi, także będące przyznaniem się do winy, stawia w paskudnym położeniu postulujących. Woleli kraść, niż powiesić krzyż!