poniedziałek, 8 października 2018

UNIWERSALNY PILOT DO TELEWIZORA

Kolejny raz ktoś, kto opowiadał o mnie bzdury, został upokorzony. W podobny sposób, jak to było za pierwszym razem. Tym razem spowodował to uszkodzony oryginalny pilot do telewizora. W związku z tym, dokonano zakupu pilota uniwersalnego, mającego rzekomo wszystko obsługiwać, ale to okazało się nieprawdą. Do pilota uniwersalnego dodano broszurkę zawierającą instrukcję obsługi i kody do różnych typów urządzeń.
Ponieważ nabywca nie mógł sobie poradzić z tym pilotem, poprosił mnie o pomoc. Po krótkim namyśle zdecydowałem się pójść do niego i spróbować mu to ustawić. Na liście kodów nazwy jego telewizora nie było. Wklepywanie przypadkowych kodów, że może uda mi się trafić we właściwy od razu odrzuciłem. Zero ochoty na takie zabawy. Poprosiłem o pilot oryginalny. Zdarza się zmęczenie lutowia przy bateriach i wtedy naprawa jest prosta.
A tu zonk! Płytka pilota porysowana, właściciel przyznał się, że ją czyścił nożem, bo nie miał czym! I brakowało jednej ze ścieżek. Nie wiem dlaczego nie chciał, abym to próbował naprawić i nie wiem, czy nie było więcej usterek spowodowanych "czyszczeniem" pilota. Nie nalegałem. Powiedziałem, że można spróbować i na tym poprzestałem. Nie wiem też dlaczego zabrał się do czyszczenia pilota, bo na to pytanie mi nie odpowiedział.       

niedziela, 19 sierpnia 2018

UNIVERSAL CLIP LENS.

Już miałem w użyciu taki zestaw soczewek do zakładania na smartfonie. W zestawie są 3 soczewki: z których zainteresowała mnie soczewka do zdjęć makro. Pozostałe soczewki są dla mnie nieprzydatne i ich nie używam. Zaznaczę jednak, że soczewka wide-angle poszerza kąt widzenia dość znacznie. A rybie oko zniekształca tak, jak powinno obraz zniekształcać. Mnie to jednak nie bawi.
Jedyną soczewką, której od czasu do czasu używam, to soczewka makro. Mogę używać jej i do zdjęć i do filmików. Korzystając z tej soczewki, można uzyskać powiększenie małych obiektów większe od uzyskiwanego w moim aparacie kompaktowym. Niestety jakość nie nadąża w ślad za wielkością powiększenia.   
Korzystanie z takiej soczewki ma swoje wady i zalety. Zaletą jest niska cena zestawu soczewek, mały rozmiar, dzięki czemu, można je nosić w kieszeni. Wadą jest sposób ostrzenia. Osiąganie wyraźnego obrazu, odbywa się poprzez przybliżanie, lub oddalanie smartfonu do fotografowanego obiektu. Jest to kłopotliwe, bo smartfon jest praktycznie cały czas w ruchu. Z tej przyczyny trudno zrobić zdjęcie bez poruszenia. Ale zawsze można próbować i jeśli nawet zdjęcia będą nieudane, to przynajmniej da się zobaczyć dzięki tej soczewce rzeczy niedostrzegalne gołym okiem.     

niedziela, 3 czerwca 2018

Wkrętarka z przekładnią planetarną.

Przyniesiono mi do naprawy wkrętarkę z przekładnią planetarną. Usunąłem usterkę uniemożliwiającą pracę wkrętarki na „drugim biegu”. Usterkę powodował nieprawidłowo założony wodzik. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęć rozebranego mechanizmu. Nie zapamiętałem wszystkich elementów przekładni. Z tego powodu, nie wiem w jaki sposób jest realizowana zmiana biegów. Po złożeniu mechanizmu, już nie można tego obserwować, a ponownie rozbierać mi się nie chce. Próbowałem znaleźć informacje o zasadach działania takiego mechanizmu w sieci, ale znalezione na stronach materiały, nie były tym czego oczekiwałem. Ale jeszcze gdzieś coś znajdę.      

niedziela, 25 marca 2018

NIE WIEDZIELI, ŻE ICH WIDZĘ.

Byli bardzo zajęci grzebaniem w „owadzim” śmietniku. Dla mnie było to bardzo duże zaskoczenie. Dawno przestali mnie dziwić grzebiący w osiedlowych śmietnikach.  Poszukują puszek po napojach, miedzi i butelek. Dzisiejsi poszukiwacze, pewnie szukali przeterminowanej żywności, a przynajmniej tak mi się wydaje. Obserwowałem ich z dużej odległości. Nie mieli pojęcia, że ich widzę. Załadowali dwie duże reklamówki i szybkim krokiem oddalili się w kierunku osiedla.
Patrzyłem na nich z lasu spoza drzew. Przez cały czas miałem wrażenie, że gdzieś już ich musiałem widywać. Byłem ciekawy, czy uda mi się ich przegonić i przy okazji im się przyjrzeć. Nie dogoniłem ich. Nie chciałem, aby się zorientowali, że widziałem co robili, więc schodziłem z lasku dopiero wtedy, kiedy oni wyszli na ulicę. Kiedy dotarłem na ulicę, już ich nie było widać.
Skoro tak, to pomyślałem, że musieli skręcić, ponieważ musieliby być widoczni na prostym odcinku. Więc albo jeszcze poszli czegoś szukać, albo są mieszkańcami naszego osiedla! Zobaczyłem ich na osiedlu, siedzących na ławce pomiędzy blokami. Jednego z nich znam z widzenia na pewno. Drugiego też gdzieś już widywałem, ale tego nie potrafię sobie skojarzyć. Prawdopodobnie znają mnie obaj! Ten, którego nie potrafię skojarzyć z żadną konkretną sytuacją, ukłonił mi się, kiedy przechodziłem obok nich.

niedziela, 25 lutego 2018

To już sześć lat temu.

Minęło nie wiem kiedy. Przypomniała mi o tym książka mordek we wspomnieniach. Akurat dzisiaj jest szósta rocznica opublikowania filmiku na Facebooku z ułożoną przeze mnie melodyjką. Rysunki udostępniła mi inna użytkowniczka nieistniejącego już serwisu My Opera. W marcu piąty rok od tego momentu, w którym to wspaniałe miejsce przestało istnieć.  
Przypomnienie mi tego filmu, stało się powodem powrotu pamięcią do tamtych dni. Do chwil złych i dobrych, a były i takie i takie. I jedne i drugie chwile, nauczyły mnie czegoś nowego, czegoś z czym wcześniej się nie spotkałem, choć właściwie mogłem. Mogłem, ale nie chciałem prowadzić bloga. Na początku spotkałem się z reklamą namawiającą do pisania pamiętnika na blogu, który będzie można ustawić jako prywatny, lub publiczny.  
Pisać pamiętniki, jeśli ktoś koniecznie zechce, może na ten cel wygospodarować miejsce na swoim dysku twardym, albo na jakieś karcie pamięci. Nie ma potrzeby zakładania konta i nie ma żadnych problemów, że ktoś się włamie na konto, przejmie je, czy będzie w jakikolwiek sposób dokuczać. Nic z tych rzeczy. A jeśli jeszcze ktoś może mieć do tego celu komputer niepołączony z siecią, to nikt mu się nie włamie i nie uzyska dostępu do zapisków.  
Kiedy zorientowałem się, że na blogu można pokazywać zrobione prze siebie zdjęcia i podziwiać te, które pokazują inni, zdecydowałem się korzystać z tej możliwości. I do dziś jest mi żal tego miejsca, jakim był portal My Opera. Dotąd nie znalazłem żadnego, równie przyjaznego dla użytkowników.

czwartek, 8 lutego 2018

KONIEC BLOGOWANIA NA ONECIE.

Jeszcze nie zdążyłem przenieść w inne miejsce swojej strony z Republiki.pl, a już dostałem kolejną wiadomość o wyłączaniu możliwości blogowania na Onecie. Co prawda, to miejsce nie było moim ulubionym z powodu nachalnie umieszczanych reklam, które przesłaniały to, co powinno być widoczne jako pierwsze. Wobec tego, nie jest mi w ogóle żal tego miejsca.
Do momentu otrzymania zawiadomienia o wyłączeniu możliwości blogowania, nie myślałem o powodach podjęcia takiej decyzji. Dawniej, na przeglądanych stronach na Republice.pl, były wyświetlane reklamy. Choć moja strona była darmowa, nie było na niej reklam. Były za to na blogu, na samej górze. 
Być może powodem zamknięcia blogowej części portalu stała bezmyślna zachłanność jego twórców, usiłujących zarabiać na wciskaniu ludziom spamerskiego chłamu przed oczy. Więc popularność tego miejsca, nie mogła być duża. Tym bardziej, że jest wiele miejsc, gdzie nie ma takich praktyk. Może były inne przyczyny. Choćby taka, że publikowano treści uznane za niedopuszczalne. Np. propagowanie rasizmu, antysemityzmu.