poniedziałek, 29 grudnia 2014

NIE BĘDĘ HIPAŁ, HOPAŁ, RAPAŁ...

Podkusiło mnie kupić PC Format. Razem z gazetką, była płyta w zestawie, z programami użytecznymi i zbędnymi. Razem 21 programów. Zaciekawił mnie program Music Maker Silver 2015. Zainstalowałem to badziewie, aby przed zakupem pełnej wersji (cena około 240 złotych), zobaczyć co będę mógł tym programem robić. Niestety - nie zamierzam hipać, hopać, ani rapać! 
Bredzenie PC Formatu o bezpłatnej rejestracji, jest w moich oczach oszustwem, polegającym na tym, że wprowadza w błąd zainteresowanych programem, których część uzna, że program jest darmowy, a to nieprawda! W olbrzymim skrócie wygląda to tak: nie mogę wypróbować co da się zrobić używając tego programu, to go nie kupię. Hipy i hopy niech sobie wsadzą do rosyjskiego rymu. Program bez żalu usunąłem z komputera, bo i tak go nie będę używał.

czwartek, 18 grudnia 2014

SuperSu, root i inne bzdety.

Przeglądając aplikacje na androida, zauważyłem wymagające roota. Nie wiedziałem co to takiego jest. Zainteresowało mnie to i postanowiłem poszukać informacji na ten temat. Nie znalazłem niczego po polsku, co można byłoby uznać za rzetelnie wykonany opis. Były ostrzeżenia o utracie gwarancji i możliwości uszkodzenia urządzenia. Przeczytane porady przypominały mi sztubackie, jak na sztubaka przystało bezmyślne zrzynanie wypracowania od kolegi.
Mnie zainteresowała możliwość nagrywania filmików z akcji toczącej się na pulpicie. Na przykład z gry. Programy mające mi to umożliwić, wymagały roota. Postanowiłem spróbować tego dokonać. To mi się udało, ale nie od razu. Kiedy wreszcie cel osiągnąłem, zacząłem instalować i usuwać aplikację jedną po drugiej. 
Część z nich to było zwykłe oszustwo mające za zadanie wyświetlania spamu. Inne nie chciały wcale na moim urządzeniu działać, choć z informacji na Google Play wynikało, że aplikacja jest zgodna z moim urządzeniem. Kupa prawda! Nie była. Jeszcze inne trochę działały, ale miały limity czasowe na nagrywanie i żądały wykupienia płatnej wersji.   
Część zapisanych plików video, nie dawała się w tablecie odtworzyć. Na komputer nie przerzucałem. Po stwierdzeniu tego faktu, pliki wraz z aplikacją usuwałem z tableta. Niektóre dawało się w tablecie odtworzyć, ale w oczy gryzł jakościowy niedostatek obrazu. Techniczne możliwości mojego tableta, są za skromne, aby obsłużyć grę i nagrywanie.
Nawet po wyłączeniu wszelkich zbędnych procesów łącznie z antywirusem, odłączeniu tableta od  Internetu, ustawieniu jednego z niższych bibtrate i najmniejszej możliwej rozdzielczości, filmiki były kiepskie. Tym samym, kupowanie płatnej wersji programu, stało się niecelowe. Dlatego zastanawiam się, czy warto opisać, jak zrootowałem swojego tableta.     

niedziela, 7 grudnia 2014

JAKIE TO SMUTNE.

Wiele razy zastanawiałem się nad tym, czy napisać coś na temat małżeństwa, rozwodu, separacji oraz innych nieprzyjemnych chwil, które przytrafiają się ludziom. Temat to skomplikowany. Przeczytałem krótką skargę jakiegoś ojca, któremu jest utrudniane widzenie się z dzieckiem. Ktoś opatrzył ten wpis uwagą: "jakie to smutne". Tak! To jest smutne. To jest bardzo smutne. Dziecko też cierpi. Cierpi jego ojciec. Niezależnie od tego, czy ojciec będzie walczył o widzenie się z dzieckiem, czy zrezygnuje, bo zostanie do tego zmuszony, dziecko będzie cierpiało i on też. A ojciec jeszcze może wyjść na wroga swojego dziecka które kocha. To jest piekielnie smutne. 

czwartek, 4 grudnia 2014

PEŁEN WRAŻEN DZIEŃ

Nie było mi dane spokojnie zjeść śniadania. Kiedy wracałem ze sklepu z zakupami, zauważyłem jakąś panią wchodząca do naszej klatki schodowej. Jakoś tak ni stąd, ni zowąd pomyślałem sobie, aby tylko nie do mnie. Oczywiście wcale nie zakładałem, że ta pani idzie do mnie, bo też nikogo się nie spodziewałem. Niestety pomyliłem się. Po wejściu do klatki, zobaczyłem ją stojącą pod drzwiami do mojego mieszkania. Nie zabrała mi dużo czasu na rozmowę. Najwyżej dziesięć minut i poszła. Po niej przyszła następna i zaczął się horror. Ględziła i ględziła bez końca o swoich sprawach, które nie interesują mnie, nie dotyczą mnie i nie zamierzam się w jej sprawy angażować. Wreszcie poszła i ta. 
No - myślę sobie - teraz spokojnie zjem. Ale jeszcze dobrze nie usiadłem, już znowu usłyszałem jak ktoś puka do moich drzwi. Tym razem poczta do przekazania pod właściwy adres. Tak się składa, że wysłano list na nieaktualny adres, a ja znam aktualny. Trzeba przekazać. Zjadłem wreszcie, wziąłem list i idę go nadać na pocztę. Po drodze zaglądam do swojej skrzynki. Był list. Wyjąłem, patrzę i oczy przecieram. Dowiaduję się, że u mnie "mieszka" jakaś pani. A ja nie tylko nic o tym nie wiem, ale do tego, nie mam pojęcia, która to jest. W ciągu jednego dnia, do mnie trafiły dwa źle zaadresowane listy i jedno awizo. 
Po południu, mała potyczka internetowa. Mała, ale trochę do myślenia daje. Może nawet warto by to było opisać, ale nie bardzo mi się chce. W olbrzymim skrócie, wygląda to tak: Zarzucam kłamstwo i zadając kilka pytań, stawiam kłamców w niewygodnej sytuacji. Bronią się dając sobie łapki, unikając odpowiedzi na moje pytania i bezczelnie domagając się konkretów zamiast odpowiedzieć na pytania, które im zadałem. Zablokowałem dwa konta, a wtedy odezwało się trzecie. Trzecie zablokowałem też i to prawie od razu. Teraz czekam na efekt.