Żeby na jednym komputerze mieć 3 niezależne od siebie systemy operacyjne, są nam potrzebne trzy dyski twarde. Ale nie trzy partycje na jednym dysku. Opowiem jak ja to zrobiłem. Mając do dyspozycji trzy dyski twarde, postanowiłem zainstalować na każdym z nich inny system operacyjny. Do dyspozycji miałem Linuksa Ubuntu 14.04, Windows XP i Windows 7. Linuks 64bit, a Windowsy 32 bit.
Zdjąłem obudowę z komputera, żeby móc odłączyć dwa dyski i pozostawić tylko ten, który przeznaczyłem na instalację jednego z systemów. Po zainstalowaniu systemu, odłączyłem dysk od płyty głównej i podłączyłem następny. Po zainstalowaniu drugiego systemu, znów powtórzyłem opisane czynności. Gdy już miałem zainstalowane wszystkie trzy systemy, to podłączyłem do płyty głównej wszystkie dyski.
Po włączeniu komputera, system do uruchomienia wybierałem wchodząc do BIOS-u, ponieważ nie miałem menu rozruchowego. Byłoby takie, gdybym instalował systemy na osobnych partycjach. Ale awaria pierwszego systemu, tego z menu rozruchowym, natychmiast uniemożliwia dostęp do innego systemu. Menu rozruchowe pojawiło się na „ubuntowym” dysku. Pojawiło się po aktualizacji Linuksa, co jest chyba spowodowane tym, że jest to system 64 bit, a obydwa Windowsy 32. Windowsy „nie widzą” dysku z Linuksem.
Teraz mam menu rozruchowe i już nie muszę za każdym razem, kiedy zechcę użyć innego systemu operacyjnego wchodzić do BIOS-u. Ponadto, nawet awaria Linuksa, nie pozbawi mnie możliwości używania pozostałych systemów. Nadal mogę korzystać z komputera i nie muszę się spieszyć z naprawianiem Linuksa, jeśliby to on zawiódł.