niedziela, 25 sierpnia 2013

HANDEL W NIEDZIELĘ.

Od pewnego czasu KK walczy o zakaz handlowania w niedzielę. Bo niedziela to dzień święty, przeznaczony na odpoczynek. Wypada to nieco uściślić. Bo, pod kościołami można handlować bez przeszkód. W dni święte, zwłaszcza wtedy, kiedy zdobyte pieniądze zostaną na cele kościelne przeznaczone. Dziś przypomniałem sobie o tym, a okazją stał się parafialny festyn, którego częścią były licytacje. Pieniądze uzyskane z licytacji, mają być wydane na zakup nowych organów do kościoła. Podobno stare już nie chcą grać. Interesujące! No to niech zarabiają na nowe organy. Były kramiki z watą cukrową, z bigosem i nawet można było kupić sobie chleb ze smalcem! Żałuję, że nie sprawdziłem, czy ten chleb ze smalcem chciał upchnąć bogaty biednemu, czy może odwrotnie. Uciekłem już w trakcie odśpiewywania pierwszej pobożnej piosenki.

Muza świetna, w sam raz do słuchania w ramach pokuty. Niestety ja nie chodzę do spowiedzi, to i pokuty zadanej nie mam. Mówili, że śpiewają dla Pana Boga. Zadali Mu pokutę? I tak pomyślałem, że będąc Bogiem, za taki repertuar, postraszyłbym ich piorunami i popędził spod kościoła zimnym wiatrem i deszczem. Czy Bóg sięgnął do swoich zapasów cierpliwości, czy też ucieszyło go takie śpiewanie, tego nie wiem. Może ma inny gust, a może tego najzwyczajniej nie słuchał?  

Zanim zespół prezentujący swój pokutny repertuar zaprezentował, padły słowa, niech będzie pochwalony. Oczywiście Jezus Chrystus. I znowu skojarzenia z wypędzaniem kupców ze świątyni. Ciekawe, co zrobiłby z kupcami handlującymi na kościelnym dziedzińcu? Czy też by ich przepędził, czy użyłby tekstu o rzuceniu kamieniem? A, że blado wypadło chwalenie Chrystusa....., na szczęście kamieni nie ma w pobliżu.  
 
  

SŁÓW KILKA O UNIJNYCH DOTACJACH.

Przyjęte jest propagowanie korzyści z wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zastanawiam się dla kogo przystąpienie do tego jarzma jest korzystne. Pewnie dla bogaczy, bo jakoś z biednym nikt się nie liczy.Wyśmiewane krzywizny ogórków i inne cudeńka radosnej  brukselskiej twórczości, to nic innego, jak zasłanianie głupotą korzystnych dla wybrańców zarządzeń. Rzecz to znana. 

Rozkradanie i marnowanie rzekomych unijnych dotacji, to jest jeszcze inna sprawa. Te dotacje są raczej pożyczkami. A konieczność zwrócenia ich jest nieuchronna. Kryzys wymusi! Unijna propaganda jest niemniej obrzydliwa od propagandy przewodniej siły narodu, korzyści płynących ze współpracy z RWPG, czy sojuszu z ZSRR! Tablice informujące o unijnych dotacjach, są stawiane w pobliżu miejsc realizacji "projektów".

Zainteresowanie budzą kwoty na tablicach, jeśli popatrzymy na prowadzone w pobliżu prace. I mnie zainteresowało jakim sposobem, można za wymienione kwoty, zrealizować projekt. Bo, wymieniony kwoty, wydały mi się podejrzanie niskie! Lub za wysokie. Zależy tylko czego dotyczą owe kwoty.  Dość często przechodzę w pobliżu jednej z takich tablic. Na tej tablicy, wymieniony całkowity koszt projektu. Jest kwota nieco ponad 468 tysięcy polskich złotówek. Unia daje ponad połowę, bo około 278 tysięcy złotych. Pieniądze te ponoć są przeznaczone na poprawę warunków życia mieszkańców bloków. Mieszka tam 75 rodzin.

W ramach tego projektu wykonano ocieplanie bloków, poprzez oblepianie bloków grubymi warstwami styropianu. Elewację pomalowano, balkony wyłożono płytkami i na górnych piętrach zakładano daszki nad balkonami. Zmieniono rynny. Ilość prac wykonana przez firmę i wymienione na tablicy kwoty, zgrzytały mi przeraźliwie w mózgownicy. Wydało mi się, że te pieniądze, nie mogą wystarczyć na wykonanie tych wszystkich prac. Za żadne grzechy świata nie uwierzę, chyba, że chodzi o kasę za sam tandetny projekt. Robota na blokach, to odrębna pula. Z kieszeni lokatorów, którym wydatek narzucono nie pytając ich o zdanie.

Zajrzałem na internetową stronę spółdzielni. Jest informacja o firmie, która wygrała przetarg i za jaką kwotę. O ile na podanej kwocie się nie skończy, to koszt prac przekroczy dwa i pół miliona złotych. Razem z projektem, ponad trzy miliony. Co po wykonaniu tych będą mieć lokatorzy? Będą? Już mają podniesiony czynsz, składki na dodatkowy fundusz remontowy i podniesione opłaty za ogrzewanie mieszkań. Już przed rozpoczęciem sezonu grzewczego! A na pocieszenie, na internetowej stronie spółdzielni, stek bzdur o korzyściach płynących z tych prac. O estetyce i garść ekologicznych bredni, powtarzanych na kilka różnych sposobów. 


  

sobota, 17 sierpnia 2013

SKOJARZENIA - SYMULANT

Leczenie ludzi, od dawna kojarzy mi się z naprawami sprzętów. Jako przykładu użyję zepsute radio. Trzeba radio naprawić, bo nie gra. Sprawdzamy bezpiecznik. Bezpiecznik jest dobry. Radio niestety nadal milczy. Jakoś nie przekonuje go do odezwania się fakt, że bezpiecznik nie jest spalony.
Drugim przykładem będzie pacjent po przebytym zawale serca. Stale zgłasza bóle w klatce piersiowej w okolicach serca, połączone z dusznościami. Wykonanie EKG i badanie krwi na troponiny, nie wykazuje kolejnego zawału. Pacjent nie zgłasza poprawy samopoczucia. Symulant?
Kiedy to piszę, zaczynam marzyć. Marzę, że jakiś lekarz zleci mi naprawienie radia samochodowego, lub telewizora. I to, że po sprawdzeniu bezpiecznika, powiem mu tak: "bezpiecznik dobry". Że zobaczę zdumioną buzię pana, lub pani doktor, że usłyszę jęk zawodu: "ale to radio dalej nie gra". Symulant?    

wtorek, 13 sierpnia 2013

CHORE KASY - ZDROWE PIENIĄDZE

Solidaruchy pogmerały w służbie zdrowia. Narodziły się z tego gmerania chore kasy, przynoszące niektórym całkiem zdrowe pieniądze. Z możliwością wyleczenia bywa rozmaicie, co niekoniecznie jest "zasługą" solidaruchów.
Reforma służby zdrowia solidaruchom się nie udała, ale to, wcale nie dowodzi braku skuteczności ich działań. Udało się im skłócić solidarną w peerelowskich latach grupę zawodową lekarzy. Jako notoryczny zdechlak, mam okazję na to patrzeć z bliska i poczuć skutki na własnej skórze. 
Najmocniej odczuwam założenie, że pieniądz ma chodzić za pacjentem. Ta idea, mocno podziałała na wyobraźnię lekarzy. Wyobrazili sobie pacjenta, który wychodzi z ich gabinetu lekarskiego. A za nim udają się na badania, lub do innego specjalisty pieniądze, które jeszcze chwilę temu, były na koncie opuszczanego lekarza. 
Pobudzona wyobraźnia posłużyła do odpowiednich w takiej sytuacji działań, zapobiegających nieprzyjemnym lekarskim doznaniom. A pacjenci niech Boga proszą o zdrowie.   

piątek, 9 sierpnia 2013

BUFONADA

Chyba już gdzieś pisałem o tym przy jakiejś okazji. Mniejsza o samą okazję, bo nie ona jest najważniejsza. Czasem mnie bawi, a czasem irytuje widok nadętego osobnika, który wykonał banalną czynność i tak się nadął, jakby tego jeszcze nikt przed nim nigdy nie zrobił. I może nigdy nie zrobi.
Patrząc na takie zachowania, odnoszę wrażenie, że ci osobnicy rosną we własnych oczach. I nie odczuwają, że im bardziej się nadmą, tym większa jest pustka. Od której, są zawsze dużo więksi, bo mieści się ona w nich samych.   

czwartek, 8 sierpnia 2013

ZNALAZŁEM

Kiedyś w wyniku pewnych zmian, uznałem za stracony dokument. I udało mi się zapomnieć, że ten dokument zabezpieczyć zdążyłem. Z pewnym zdziwieniem odnalazłem go dzisiaj, przeglądając różności. Nie jest mi on aktualnie do niczego potrzebny. Nie wykluczam tego, że może się jeszcze kiedyś, do czegoś przydać. W czasie, kiedy był mi on bardzo potrzebny, zupełnie zapomniałem o tym, że jeszcze go mam. I nawet nie próbowałem go odszukać.
Odnalezienie tego dokumentu, przypomniało mi miniony okres. Ale stało się powodem sprawdzenia, co mi pozostało z tamtego okresu. I przy okazji, powspominałem stare dzieje. Przyjrzałem się im teraz z dystansu. Bez emocji, które mi wtedy towarzyszyły. Ponowna analiza wydarzeń, potwierdziła moją daną ocenę sytuacji. Powróciło w pamięci coś, czego nie skojarzyłem w dniu zajścia, lecz dużo później. Jeszcze jedno sprawdzenie i znalazłem kolejny kwiatek. Też niespodziewany. 
   

środa, 7 sierpnia 2013

O TYM NIE POMYŚLAŁEM.

Zajmowałem się z powodzeniem odgadywaniem przyszłych zdarzeń w interesującym mnie zakresie. A nie pomyślałem o paru ważnych dla mnie sprawach. Choćby o własnym zdrowiu. Jakoś nie potrafię się oswoić z obecną sytuacją, nawet w części przewidzianej. Jeszcze trudniej, oswajać się z tym, czego nie przewidywałem. Będę musiał.  

wtorek, 6 sierpnia 2013

SKĄD SIĘ BIORĄ TAKIE "FILOZOFIE"?

W pewnym miejscu przeczytałem, że nie ma przeszłości, że nie ma przyszłości. Ale jest teraźniejszość. Skąd się bierze ta teraźniejszość, nie próbowano wyjaśnić. Nie wyjaśniono też, jak może nie być przyszłości, skoro jest teraźniejszość.
Otarłem się o coś mówiącego, aby żyć teraźniejszością, bez myślenia o przeszłości i przyszłości. Kolejny idiotyzm! Nie da się. Nawet kompletny głupiec, nie może być tak bezmyślny. 
Idiotyzm takiego sposobu myślenia, da się obalić z łatwością. Wystarczy do tego celu prosty przykład, jakim jest głód, który dotyczy wszystkich żyjących. 
Zgłodniałem, ale zrobiłem zakupy i mam w lodówce zapasy żywności. Za chwilę udam się do kuchni i zrobię sobie coś do jedzenia. Jest przeszłość, której nijak zapomnieć i przyszłość, o której nie sposób nie pomyśleć.