To może nie eksperyment, a tylko obserwacja czegoś, co mnie interesuje. Zastanawiam się nad tym, czy w ogóle warto tracić czas na prowadzenie obserwacji. Nie wiem, czy z tego skorzystam. Nawet nie wiem, czy będzie mi to do czegoś potrzebne.
niedziela, 28 kwietnia 2013
sobota, 27 kwietnia 2013
JESZCZE JEDNO POTWIERDZENIE
Zaglądając tu i tam w necie, natknąłem się na informację. Tak jakoś automatycznie, skojarzyła mi się z czymś, co mnie nie tak dawno interesowało. Sprawdziłem i uzyskałem jeszcze jedno potwierdzenie dla moich wniosków.
Jednak ostatnia informacja może stać się dla mnie początkiem czegoś nowego, czego dotąd nie było. Albo było, ale daleko ode mnie. Jeżeli mnie przeczucie nie myli, to stoję przed szansą rozwiązania jednej z nierozwiązanych jeszcze zagadek.
czwartek, 25 kwietnia 2013
PRZEBRNĄĆ PRZECIWNOŚCI LOSU
Pomysły na kolejne eksperymenty chwilowo wyczerpane. Jest coś innego do zrobienia. To niechciane zdarzenia losowe, których uniknąć się nie da. Trzeba je neutralizować, a nawet, w miarę możliwości usuwać ich skutki. Na to potrzeba czasu i kasy. Przede wszystkim trzeba poświęcić sporo czasu na usunięcie skutków niemiłego zdarzenia.
Potem dopiero będzie można podjąć decyzję co dalej. Powrót do starych projektów, czy rozpoczęcie nowych. To będzie zależało od zastanej sytuacji.
środa, 24 kwietnia 2013
ZALEŻNOŚCI I WARTOŚCI
Przeprowadziłem kilka eksperymentów, mających związek z portalami i niektórymi zależnościami w ich fukcjonowaniu. Wynik testów doprowadził mnie do niemiłych wniosków, które dotyczą portalów i ich właścicieli.
Mimo, że nie byłem nastawiony na pozytywne zaskoczenie, to rozmiar negatywów, przekroczył moje oczekiwania. Tak sobie, przy okazji patrzenia na jedne sprawy, drugie same się do oczu pchały.
Próby uporządkowania stosowanych kryteriów, przypisania im wartości, nie nadają się do opisania, ani zastosowania do czegokolwiek wyników tych działań.
niedziela, 21 kwietnia 2013
JESZCZE JEDNO WSPOMNIENIE
Nie potrafię zapomnieć o czymś niemiłym, co mnie spotkało. Co jakiś czas, powracam myślami do tych chwil. Interesuje mnie motyw prowadzonych przeciwko mnie działań. Wystarczyłaby do tego sama złośliwość?
Wydaje się to prawdopodobne, a świadczy o tym szereg faktów, których tu nie wymienię. Nadmienię jednak, że się tego spodziewałem. Dziwacznie wygląda możliwość trafnego przewidywania niektórych sytuacji i niemożność wskazania w nich motywu działań.
Dowodzić tego wydaje się trwająca około dwóch miesięcy cisza. Coraz mniej prawdopodobna jest możliwość robienia w konspiracji czegoś, czego nie miałbym jak upilnować. Po co, miałby się ktoś w coś takiego bawić tyle czasu?
Właściwie, od tamtej pory, minęło trochę więcej czasu, niż mi się zdawało. Jednak z pewnych powodów, przyjęcie w tym wpisie okresu krótszego, jest słuszne! Myślę też, że mogę spokojnie uznać swoje twierdzenia za udowodnione.
Dowodzić tego wydaje się trwająca około dwóch miesięcy cisza. Coraz mniej prawdopodobna jest możliwość robienia w konspiracji czegoś, czego nie miałbym jak upilnować. Po co, miałby się ktoś w coś takiego bawić tyle czasu?
Właściwie, od tamtej pory, minęło trochę więcej czasu, niż mi się zdawało. Jednak z pewnych powodów, przyjęcie w tym wpisie okresu krótszego, jest słuszne! Myślę też, że mogę spokojnie uznać swoje twierdzenia za udowodnione.
sobota, 20 kwietnia 2013
A JEDNAK ATAK
Już wiadomo. Złośliwa osoba postawiła na atak. Za wszelką cenę atak. No dobrze. Atakuj sobie, jeśli to jest celem twego życia i sensem istnienia w bezsensie poczynań.
No to czekamy
Teraz czekam. Nie usiłuję przewidzieć, co następi w jednej ze spraw, które mnie interesują. Możliwości kontynuacji i rezygnacji z działań, można uznać za tak samo możliwe. I nie ma nowych wskazań, przemawiających bardziej za jedną z tych opcji.
Kolejne trafne przewidywanie.
Z pewną satysfakcją, odnotowuję trafne przewidywanie tego, co nastąpi. Kolejny już raz. Właściwie, radość z tego powodu jest niewielka. Chcę jednak zapisać sobie, tutaj coś innego, niż zadowolenie z trafnego przewidywania przebiegu pewnej sprawy.
W kilku różnych miejscach pisałem o robieniu mi na złość i o czymś, co na to wygląda. Opierając się o własne obserwacje, doszedłem do wniosku, że musi dojść do sytuacji, którą założyłem.
Moje założenia, już się potwierdziły. Gdyby to przekładać na siłę zajmowanej pozycji, byłoby ciekawie. Wydawałoby się, że ta osoba stoi lepiej ode mnie. Jednak ukryta prawda była inna. Domyślając się tego, poczyniłem pewne obserwacje. Zastanawiam się, czy złośliwa osóbka odpuści, czy będzie nadal swoje działania kontynuować. Co wybierze? Poczekam. Zobaczę.
środa, 17 kwietnia 2013
TERAZ JUŻ MAM PEWNOŚĆ.
Kiedyś, gdzieś, coś komuś zarzuciłem. Miałem rację. Przy tej okazji, wspomnę o zaprzeczeniach, dzięki którym, zacząłem się domyślać paru innych spraw. Trafiłem. Dziś sytuacja zmieniła się pod kilkoma istotnymi dla mnie względami.
Gdyby nie to, że życie płata figle, temat zszedłby natychmiast na drugi plan. Profilaktycznie będzie trzymany na oku. Równolegle będę próbował zrealizować pewnien nowy pomysł. Aktualnie jest w fazie testów.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
A TO CHCIAŁBYM WIEDZIEĆ!
Dawno zauważyłem, że jestem brany za kogoś innego. Tego rodzaju spostrzeżeń mam kilka. Za każdym razem bywałem brany za kogoś innego. W jednym z tych przypadków, stało się dla osoby biorącej mnie za kogoś innego, całkowicie jasne, że to była pomyłka. Niezależnie od tego faktu, ta osoba, z jakiegoś powodu, niedowierzała temu wnioskowi. Potrzeba było upływu długiego okresu czasu, żeby dotarło to do jej świadomości.
Jednak nim do tego doszło, działy się dziwne rzeczy. Teraz to ustało. Myślę, że zmiana sytuacji, pomogła zrozumieć tej osobie pomyłkę. Zastanawiam się, w jaki sposób, teraz ta osoba, argumentowałaby swoje wcześniejsze postępowanie.
niedziela, 14 kwietnia 2013
KIEDYŚ SIĘ GŁOWIŁEM.
Kiedyś się głowiłem, jak zdobyć informacje, na jakiś temat. Nie za często udawało się to wtedy, kiedy było potrzebne. Przeważnie była to musztarda po obiedzie. Czasami udawało mi się w porę dowiedzieć. Dawniej, kiedy nie było u nas komputerów, ani internetu, jakiś przypadek naprowadził mnie na pewien pomysł. Właśnie teraz, kolejny raz, zastanawiam się, jak zastosować go w internecie. Co bardzo by mi się przydało. Jestem przekonany, że w świecie wirtualnym użycie tej metody, także może dawać pożądane efekty.
DZIWACZNA SYTUACJA
Na ogół staram się przewidywać konsekwencje tego, co robię. Jeśli moje przewidywania są trafne, mam przygotowany plan na najbliższą przyszłość. Tym razem jednak nie mam żadnego planu na najbliższe dni.
Powodów jest kilka. Otóż jest coś, czego się domyślam, to coś ma dwa warianty. Nie mam jak ustalić, jak faktycznie jest. Nie wiem, czy to, czego nie wiem ma jakiekolwiek znaczenie dla mojej sprawy. Coś jednak, mimo wszystko wykombinuję.
PROPOZYCJA?
Otrzymuję bełkotliwą wiadomość o niskiej oglądalności mojego bloga. Dołączona jest taka sama propozycja pomocy w zwiększeniu liczby wizyt na moim blogu. Wiadomości pisane w innym, niż polski języku, to dla mnie spam.
Prowadzę blogi wyłącznie po polsku. Czemuż to niewielkie nim zainteresowanie miałoby zainteresować kogoś innej niż moja narodowości? Myślę, że poza chęcią dokuczenia mi, czy oszukania mnie, ten ktoś jest zupełnie niedostrzegany przez innych i cierpi. Cierpi, bo chciałby zabłysnąć, a nie wie jak.
piątek, 12 kwietnia 2013
BOLĄCE ZDROWIE.
Lekarz ortopeda rozpoczyna leczenie. Z informacji, które są zawarte w szpitalnej karcie pacjenta, dowiaduje się, na co się skarży jego przyszły pacjent. Przyprowadzony do pacjenta po jednym jedynym dotknięciu chorego stawu i jednym poruszeniem ręki chorego stawia diagnozę!
Lekarz ortopeda, zapewne korzystał z pomocy wróżki, albo innej kuli szklanej, gdzie wyczytał jak długo pacjent choruje. Oznajmia głośno, że około roku. Pacjent przytakuje. Ortopeda okazuje dumę! Wiedział! Obraca się w stronę pielęgniarki i dodaje: tego się nie da wyleczyć. Następnie obraca się do pacjenta mówiąc, by ten po wyjściu ze szpitala przyszedł do niego.
Po wyjściu ze szpitala, spotykają się obaj w gabinecie ortopedy. Leczenie rozpoczyna się od wykonania dostawowego zastrzyku przeciwzapalnego wraz z innymi składnikami. Zastrzyki wykonuje co tydzień. Zrobione są już dwa zastrzyki. Po drugim lekarz zaleca ćwiczenia, które, jak twierdzi pokazał. Choć nie pokazał jakie należy ćwiczenia wykonywać!
W trzecim tygodniu, pacjent pali głupa. prosi o pokazanie tych ćwiczeń, bo zapomniał. Lekarz zabrania wykonywania ćwiczeń i umawia się na przyszły tydzień, w celu wykonania badań USG!!! No dobrze. Może jedni opowiadają kawały od tyłu, a ten tak leczy???
Nadchodzi dzień wykonania badań USG. Badania zaczynają się o 9:00 i kończą się o 10:00. W poczekalni jest pełno maluchów z rodzicami. Dzieciom badania zostaną wykonane w pierwszej kolejności. Oczekujący na swoją kolej pacjent, przygląda się z niedowierzaniem temu, co się dzieje. Dzieci są wprowadzane po dwoje. Z poczekalni znikają w niespodziewanie krótkim czasie. Wreszcie przychodzi kolej na niego. Pan doktor pyta się o stan zdrowia. O tym, że ból się utrzymuje nawet nie chce słuchać.
Przystawia sondę USG do JEDNEGO PUNKTU, NA CZAS KRÓTSZY OD SEKUNDY, NATYCHMIAST SONDĘ ZDEJMUJE OŚWIADCZAJĄC, ŻE ŻADNEJ CHOROBY NIE MA!!! ALE, GDYBY DALEJ BOLAŁO, POLECIŁ ZA TYDZIEŃ PRZYJŚĆ.
Pacjent dochodzi do wniosku, że boli go zdrowie. A skoro zdrowie boli, to nie ma sensu iść do lekarza. Niech sobie sława przemyskiej ortopedii leczy zdechłe świnie. Im nic już nie zaszkodzi.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
JEŚLI MOŻESZ I CHCESZ
Jeśli możesz i chcesz wesprzyj. Tu znajdziesz informację kogo i dlaczego: http://alicjakosmala.blogspot.com/
piątek, 5 kwietnia 2013
BRAKUJĄCY ELEMENT.
Wprawdzie temat zaczęty gdzie indziej, ale nie szkodzi. Jest taka sytuacja, jakiej się spodziewałem. Ale jest też taki jeden element, poza moim zasięgiem. Nie muszę wiedzieć, co się z nim wiąże, bo mogę sobie uznać, że nic nie znaczy.
Kiedyś, miałem swój sposób analizowania przeróżnych faktów, wypowiedzi. Sposób ten, doprowadzał do wniosków, do których normalnymi metodami było trudniej dojść. Wypada pomyśleć, jak zaadoptować metodę do użycia w internecie. Pora odkurzyć, stary dobry sposób analizowania.
czwartek, 4 kwietnia 2013
KAŻDY PRETEKST DOBRY
Mówią, że kto chce psa uderzyć, kija zawsze znajdzie. Czasem można dowiedzieć się, że to pies się sam obił o kija. Inna sprawa, czy pies w to zechce uwierzyć. Ale, kto o to psa będzie pytał?
środa, 3 kwietnia 2013
TO ZDANIE PASUJE MI JAK ULAŁ.
"I podejrzewam że komuś cholernie zależy na utrzymaniu tego stanu rzeczy." Zacytowałem zdanie pochodzące z innego bloga i nie mające związku ze sprawą, o której piszę. Na moim blogu doszło do sprzeczki. Przekręcono sens mojego wpisu i usiłowano forsować swoje dyrdymały.
W trakcie zatargu, osoba, której zarzuciłem nietakt i obraźliwą wypowiedź, raczyła zauważyć, że jednak mój wpis nie zawierał pewnych, przypisywanych mi sformułowań.
Zaczynała pojawiać się szansa na pomyślne zakończenie sprzeczki. Za takie uważam finał bez gniewu. Także oficjalne przyznanie się do błędu przez moją oponentkę. I to jedynie w części zmienienia sensu mojego wpisu.
Niestety, ktoś piszący dobrą wolę, najwyraźniej nie chciał widzieć, że pojawiła się szansa zakończenia spory. Albo, do tego nie chciał dopuścić. I w tym momencie, znowu powracam do cytowanego z innego bloga zdania: "I podejrzewam ze komuś cholernie zależy na utrzymaniu tego stanu rzeczy."
Ewidentna złośliwość włączającego się do dyskusji manipulanta, aż razi w oczy. Teraz o tym wspominam i zastanawiam się, nad analizą zdarzenia. Do tego tematu, myślę jeszcze kilka razy wrócić. Z paru powodów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)