sobota, 28 listopada 2015

Statystyki - googlowe kłamczuchy!

Swoje blogowanie rozpocząłem na My Opera i tam, miałem dostęp do statystyk zawierających dane i w dodatku dane szczegółowe. W żadnym innym serwisie, nie spotkałem takich danych, chociaż tam też nie cieszyłem się nimi długo. Informacje zawarte w statystykach mogą być istotne i kompletnie do niczego nieprzydatne przeciętnemu zjadaczowi chleba.
Co jakiś czas dostępne dane się zmieniają, albo zmienia się forma wyświetlania danych. Często się zdarza, że dane nie odpowiadają prawdzie. Począwszy od mojego operowego bloga, obserwowałem dziwne wskazania. Np. warunkiem wpisania komentarza pod zdjęciem, było jego wyświetlenie. Jeśli nie było wyświetlone, nie pojawiało się pole na komentarz. Zatem liczba wyświetleń, nie powinna by być niższa od liczby komentarzy. 
Ale zdarzało się, że liczbą wyświetleń było zero, a komentarzy nawet osiem! Coś nie działało tak, jak działać powinno. Moje konto operowe, miało dużą liczbę wizyt na dobę. Kilkaset wejść na teksty i po kilka tysięcy wyświetleń na zdjęciach. Na dobę! Zacząłem porównywać operowe statystyki z danymi zawartymi w statystykach na innych serwisach. Porównywałem liczbę wyświetleń, gdyż statystyki się różnią między sobą informacjami. A liczba wyświetleń jest pokazywana w różnych miejscach.
Mam konto na You Tube. Tam zauważyłem dziwną rzecz. Tam ubywają wyświetlenia, czego już w żaden sposób nie da pogodzić się z prawdą. Nie tylko zliczanie nie odbywa się na bieżąco, ale także zdarza się, że wyświetlenie nie będzie w ogóle policzone. To widziałem niejeden raz! Kiedyś obiło mi się o oczy, jakieś wyjaśnienie o nieprawidłowych wyświetleniach. Co to kropki takiego jest???
Jak już wspomniałem, wyświetlenia ubywają, nawet po kilkadziesiąt na jednym filmiku. Naprawdę! Odnotowałem to wiele razy na swoich filmikach. Wśród informacji w statystykach na YT, jest takie "cóś", jak utrzymanie uwagi odbiorców. Ową informację można całkowicie spokojnie potłuc o kant swoich okrągłych liter. Zadka, jakby ktoś się nie chciał domyślić. Owo cudeńko, pokazuje jak długo jest wyświetlany filmik, w których momentach jest powtarzany, co doprowadza do sytuacji, kiedy na początku utrzymanie uwagi może wynosić 30%, a gdzieś dalej, ponad 100%!  Użyteczność cudeńka jest właściwie żadna.            

sobota, 14 listopada 2015

WE WŁASNEJ PUŁAPCE

We własnej pułapce. Inaczej - być ofiarą własnych poczynań. Jest też możliwe takie zrządzenie losu, że z jednym kręgu, kolejno będą wpadać do swoich pułapek osoby mające ze sobą kontakt. Czyli, ja też mogę się tak osobiście urządzić. Choć nie całkiem osobiście. W moim przypadku, mogą do tego doprowadzić moje reakcje na to, co się dzieje w bliskim otoczeniu.
Osoby, które mnie wcześniej okłamywały, wpadły w pułapkę, choć nic nie wskazywało na to, że taką pułapkę przygotują same sobie. I  teraz z ich kłamstw, mam okazję przygotować sam sobie pułapkę. Nieprzyjemna, ale niestety prawdziwa perspektywa. Oczywiście, ja przewiduję, że może zaistnieć sytuacja, kiedy świadomie wejdę do takiej pułapki, mimo, że może się to źle dla mnie skończyć.     

wtorek, 10 listopada 2015

Z BURAKAMI NA JAKIŚ CZAS SPOKÓJ. Cd.

Nie musiałem długo czekać. Pierwsze efekty już są. Z ważniejszych efektów, to wydatek kilkuset złotych, będący konsekwencją kłótni. O podłożu konfliktów między nimi, dowiedziałem się dopiero teraz i o zewnętrznej ingerencji w ten konflikt. W związku z tym, kieruje się do mnie absurdalne pretensje, jakbym ten konflikt spowodował. A, ja nie chcę w nim uczestniczyć.
Oczywiście zostało stwierdzone, że poniesiony wydatek powstał z mojej winy, co stało się przy pominięciu przez nich prawdy.  Powody mego wycofania się z dyżurowania na zmianę w ich domu pominięto! Bo beze mnie czegoś się nie da i musi mnie ktoś  zastąpić. Sprawę postawiłem jasno, podając kilka powodów. Ja przynajmniej ich nie okłamywałem, tak, jak niegdyś okłamywano mnie.        

czwartek, 5 listopada 2015

NIEZDROWA KROWA

Niezdrowa krowa marki krupnik o pojemności 0,7l. powoduje bóle brzucha, wymioty i czasami skręca  nogi w stawach skokowych. A ten ból potrafi dokuczać bardzo długo. Można krupnik wzbogacić o Pana Tadeusza, lub nim zastąpić i czekać zejścia na Dziady. 

środa, 4 listopada 2015

CENTRALNE OGRZEWANIE... PODWÓRKA

W tym domu, mieszka stara, wymagająca opieki kobieta. Skarży się, że jest przeziębiona. Z dachu komina wydobywa się dym. To znak, że się w piecu pali i działa centralne ogrzewanie. Drzwi na taras szeroko otwarte. Podwórko też trzeba ogrzać?  

wtorek, 3 listopada 2015

Z BURAKAMI NA JAKIŚ CZAS SPOKÓJ.

Buraki w muszli, schody z dachówek i inne bzdety, na razie są poza mną. Nie będę musiał słuchać bzdur i się denerwować. Ani udowadniać idiotyzmów, typu wrzucanie zanieczyszczeń do strumyka, co nie jest, bo wysechł. Poza mną wydaje się być czynienie mi wstrętów i prowokowanie do kłótni. O tych zajściach jednak nie zapomnę.
Uzyskany efekt nie jest taki, jakiego chciałem, nie jest też taki, jakiego pragnęłaby trójca. Uzyskany efekt jest dla trójcy szkodliwy. I kosztowny. Zachłanność trójcy, może jej wyjść bokiem, właśnie z powodu kosztów. Mogą i pewnie znacznie przekroczą przyjętą korzyść. Między nimi, z czasem dojdzie do ostrych konfliktów. A tych, zalążki już są.
Prędzej, czy później, niewłaściwe odnoszenie się do mnie, będzie jedną z przyczyn konfliktu między nimi. To właśnie ono spowodowało moją bardzo ostrą reakcję. Nie sądziłem, że tak szybko zobaczę takie skutki, jakie spowodowało ograniczenie mojej pomocy. A to dopiero początek.
Są jeszcze inne powody do konfliktów wewnątrz trójcy. Nie mają bezpośredniego związku ze mną, ani nie wynikają z czynienia mi wstrętów. Kiedy patrzę na konsekwencje ostatnich wydarzeń, myślę o tym, jak długo, moja obecność, mogłaby neutralizować inny problem. Przyszło mi na myśl, że też nie mogłoby to wystarczyć na długo, albo musiałbym się jeszcze bardziej zaangażować. 
Początkowo zastanawiałem się, czy moja reakcja nie była nadmierna wobec napotkanej sytuacji. Tak właśnie zaczynałem ją widzieć, krótko po ostatnich zajściach. Przypadkowo ujawnione fakty, wiodą do wniosku, że nie. Teraz czekam, co przyniesie najbliższa przyszłość.   

środa, 14 października 2015

BURAKI, DURAKI, SZAMBO I GŁĄBY - WYSCHNIĘTY STRUMYK

Zabrakło mi cierpliwości do wysłuchiwania jego bredni i zareagowałem. Zaraz z rana, wyraziłem się, aby mi nie rzępolił bzdur. Musiałem kilka razy powtarzać, ponieważ upierał się przy swoim idiotycznym zdaniu. A na koniec dnia, była poprawka. Ostra. Raczył zauważyć, że strumyk wysechł. Ten sam, co ponoć capił, bo sąsiedzi wrzucali do niego nieczystości. Wytknąłem mu to. Próbował się bronić tym, że strumyk wysechł dopiero teraz. Natychmiast przekonał się, że ten bajer nie przejdzie. Ze spuszczoną głową wysłuchał, że wypowiadane przez nich bzdury zostały sprawdzone, że nie przejdzie im wciskanie kitu i czepianie się innych, bo coś im się ubzdurało!
 

środa, 30 września 2015

WYMIANA PŁYTY GŁÓWNEJ W KOMPUTERZE.

Wymieniłem płytę główną w swoim komputerze na taki sam model. Skłoniły mnie do tego zepsucie się gniazd PCI i możliwość nabycia następnej z szybszym procesorem. W starej nie działała mi karta sieciowa, a od niej zależał mój dostęp do sieci. W tym celu mogłem używać routera, ale ma to swoją wadę. Z nieznanego mi powodu, blokuje mi on dostęp do jednego z moich blogów. 
Zaoszczędziłem sporo czasu na wykonaniu świeżych instalacji i aktualizowaniu używanych systemów operacyjnych i innych programów. Musiałem dokonać ponownej aktywacji systemów, co nie stanowi żadnego problemu. I już mogę przystąpić do wykonania kopii awaryjnej systemu i reszty programów.   

wtorek, 18 sierpnia 2015

BURAKI, DURAKI, SZAMBO I GŁĄBY cd.

"Capi. W nowym domu capi, jak anioł. Capi z łazienki, capi z kibla. Capi od dawna, chociaż to nowy dom. Czemu tak capi? Ani chybi, ktoś wrzuca do muszli buraczki. Kto je wrzuca? Stara kobieta, która ledwo nogami powłóczy i musi się opierać na lasce? A może to jej syn?" Tak zaczynałem poprzedni wpis na ten temat. Odchody zapowiadają zmianę pogody ze słonecznej na deszczową. Jak? Śmierdząc! Więc tak zaśmierdziało w domu, że beczkowóz wywożący nieczystości mógłby zwymiotować. Okazji do zwrócenia na to uwagi nie odpuściłem. Wszak wrzucanie buraków do muszli, dobrze zapamiętałem. Oczywiście nie dało się odoru wytłumaczyć burakami, ale potrzeba wytłumaczenia jego pochodzenia była. Tym razem oskarżono strumyczek, ale błyskawicznie obaliłem tą bzdurę. Wokół domu nie było czuć smrodu, co już wyjaśnienia nie znalazło. Zapytałem czym wytłumaczą niemiłosierny smród w domu, przy jego całkowitym braku na dworze i oczywiście odpowiedzi się nie doczekałem. Jednak reakcja była. Strach! Tak strach. To, strach po zadanym pytaniu. Strach przed prawdą, która działając na podświadomość, mówiła, że wcześniejsze pomówienia były niesłuszne! Nie wiem, czy zorientowali się w prawdziwej przyczynie smrodu. To wadliwa instalacja kanalizacji i wentylacji. Kiedyś się tego muszą domyślić. Albo ktoś im podsunie taką myśl.  



piątek, 14 sierpnia 2015

IDIOTOX.

Od kretyńskich reklam może zalać troista anielska. Niemiłosiernie się ciągną i żal ściska litery od tego rzępolenia bzdur. Czasem zdarza mi się coś z nich zapamiętać. Reklamę środka uśmierzającego ból stawów zakończono słowami: „…i ćwicz w domu”. O kropki. I jak tu mięskiem nie rzucić? To już nikt nic nie ma do roboty, tylko ćwiczyć w domu? Co ćwiczyć, no co? Czemu akurat w domu? No, kropki, tego bym się nie domyślił, lecz z pomocą przyszła mi reklama innego produktu. Jak wynika z treści reklamy, aż 97% osób, poci się podczas tańca. Kolana pewnie też bolą od ćwiczenia tańca w domu.
Czemu akurat w domu ćwiczyć taniec? Że niby brak postępów? Chyba tak. Że też nikt nie wymyślił maści na idiotyzm i, że od rzępolenia bzdur język nie rozboli? A tak chętnie bym zareklamował lek na szare komórki słowami: „Idiotox – tabletki na szare komórki. Polscy uczeni wykryli, że aż 98% twórców reklam plecie bzdury. Zażyj Idiotox i myśl wszędzie. Po zażyciu leku, uważnie przeczytaj ulotkę. Idiotox, jak każdy lek, może nie zadziałać w oczekiwany sposób. ” W przypadku braku pożądanych rezultatów, zgłoś się do lekarza specjalisty.

piątek, 31 lipca 2015

PIJACZKA

Mówi o niej pijaczka, że durna. Czasem używa innych obraźliwych określeń wobec niej. Jeszcze dotąd nie widziałem jej pijanej nigdy. Ani nawet podpitej. Jego pijanego tak. Ona jego także nie lubi i również niepochlebnie się o nim wyraża. Niech sobie mówią. Nie odzywam się na to ani słowem. Z jakiegoś powodu istnieje pomiędzy nimi wrogość. Powodu nie znam i nie chcę go znać.  

poniedziałek, 20 lipca 2015

BURAKI, DURAKI, SZAMBO I GŁĄBY.

Capi. W nowym domu capi, jak anioł. Capi z łazienki, capi z kibla. Capi od dawna, chociaż to nowy dom. Czemu tak capi? Ani chybi, ktoś wrzuca do muszli buraczki. Kto je wrzuca? Stara kobieta, która ledwo nogami powłóczy i musi się opierać na lasce? A może to jej syn?
To podejrzenie zostało skierowane do mnie, bo, to ja jestem tym synem. Więc potwierdzam, że capi z kibla i z łazienki. Kiedy mi powiedziano, żeby nie wrzucać buraczków do muszli, bo będzie capiło, z trudem zapanowałem nad sobą. Już wcześniej dotarły do mnie wieści o tych absurdalnych zarzutach kierowanych do mamy.
Oto przykład idiotyzmów. Z muszli śmierdzą buraczki, a kupy nie czuć, chociaż spłuczka jest czynna i jednakowo można spłukać kupę i buraczki. Jeśli czuć smród, to wraca on z szamba. To znaczy, że w tym domu, źle wykonano kanalizację. Aby nie nazwać nowobogackich burakami, czy głąbami i nie obrazić, ten wpis zakończę takim stwierdzeniem: Najwidoczniej śmierdzą im buraczki. Kupa nie!   

poniedziałek, 22 czerwca 2015

TERMOS

W moim posiadaniu są dwa uszkodzone termosy. Spadły i stłukły się wkłady. Dziś pewnie już wkładów do nich nie da się dokupić. To stara peerelowska produkcja. Jeden sprawny termos jeszcze mam, ale potrzebowałem mieć drugi na zmianę. Zdawało mi się, że mam dwa dobre. Nie pamiętałem o tym, że w ogóle mam termos, bo mi nie był potrzebny. Dobrze, że chociaż jeden jest dobry. 

poniedziałek, 4 maja 2015

OBRAŹLIWA UCIECZKA.

Tak sobie myślę o tym, że można kogoś obrazić ucieczką od niego. Czasem dochodzę do wniosku, że to może być działanie celowe. To ucieczka na pokaz. Takie demonstracyjne przechodzenie na drugą stronę ulicy, na czyjś widok, w takim momencie, żeby ten ktoś musiał to zauważyć. Oczywiście jest to głupie zachowanie prowokujące do jakiejś reakcji. Bo reakcja, może być dla osoby prowokującej przykra.
Demonstracyjne przechodzenie na drugą stronę, jest nienaturalną, głupią prowokacją. Choćby z takiej przyczyny, że można prowokację ignorować! Ignorowanie prowokacji, może boleśnie ranić poczucie dumy prowokatorki. Bo, jak można nie zwrócić na nią uwagi? A można! Oczywiście nie każde takie zachowanie można uznać za prowokację. Jednak, jeśli trwa to przez długi okres czasu i przy każdym przypadkowym spotkaniu, trudno inaczej uważać.
Można zadać sobie pytanie o powody takich zachowań. Czyli o to, dlaczego tak się zachowuje oraz o to, co tym sposobem zamierza osiągnąć. Ale jak się tego domyślić? Może to zachowanie jest spowodowane jakąś psychiczną chorobą? Może ta osoba, też tak się zachowuje w odniesieniu do niektórych innych osób? 
   

niedziela, 12 kwietnia 2015

UNIKI I WCIĄGANIE

Znowu trwają próby wciągnięcia mnie w sprawy, które mnie nie dotyczą i nie interesują. Zaczyna się to od sondowania mojej opinii na poruszony w rozmowie temat. Wyrażenie opinii spowoduje zyskanie kolejnego wroga. W rozmówcy, lub jego przeciwniku. Ewentualnie stanę wrogiem obydwu skłóconych ze sobą osób. A po jakiego mi to anioła? 
Oczywiście unikanie wyrażenia opinii jest wyraźnie widoczne i spowoduje wyciągnięcie wniosku ze strony osoby oczekującej mojej oceny. Wniosek może być błędny, może być słuszny. Dlatego myślę, że najlepiej zrobię unikając takich ludzi, jeśli to tylko będzie możliwe.   

poniedziałek, 9 marca 2015

Ajajaj pornografia.

Po wejściu na swoje tutejsze konto, ujrzałem informację o pozostawieniu bez zmian zasad publikowania treści o charakterze pornograficznym. Wszelkie zasady dotyczące takich publikacji, są według mnie stekiem bzdur i dulszczyzną! W uzasadnieniu decyzji, znalazłem taki kwiatek:

"W tym tygodniu ogłosiliśmy zmianę dotyczącą zasad umieszczania pornografii na Bloggerze, która mówi o tym, że blogi zawierające zdjęcia o treści erotycznej lub przedstawiające nagość będą miały charakter prywatny. Otrzymaliśmy wiele opinii, że zmiana polityki obejmuje publikowane od dłuższego czasu blogi i że może mieć negatywny wpływ na użytkowników, którzy umieszczają treści o charakterze erotycznym w celu wyrażania swojej tożsamości." 

Jestem piekielnie ciekawy, jakie to pozytywy wypływają z wyrażania swojej tożsamości erotycznej, no jakie? Czytając tą nowinkę, przypomniał mi się termin: ekshibicjonizm. [Ekshibicjonizm – rodzaj parafilii seksualnej; stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest demonstrowanie swoich narządów płciowych lub aktywności seksualnej (np. masturbacji) obcym osobom.]
Pokazywanie swojej nagości na zdjęciach, to też ekshibicjonizm. Z jakichś nieznanych mi powodów, nie jest uznany za czyn karalny. Za publiczne pokazanie dyndaka i bawienie się nim, grozi kara. Kara nie grozi za publikowanie takich zdjęć w sieci. Wystarczy umieścić ostrzeżenie, że publikowane fotki mają erotyczny charakter i możliwość oglądania tychże uzależnić od potwierdzenia pełnoletności!!!

Prowadząc bloga na My Opera, poruszałem temat idiotycznego ograniczania dostępu do materiałów pornograficznych osobom małoletnim. Czyli nie mającym ukończonych 18 lat życia. Przy czym wspomniałem, iż seks bezkarnie, można uprawiać z osobą która ukończyła 15 lat życia. Czemuż to wolno uprawiać wcześniej seks, niż oglądać erotyczne zdjęcia? Czy osoby, które ukończyły 15 lat życia, ale 18 jeszcze nie, mają to robić z zamkniętymi oczyma???   

Ostrzeżenie o rodzaju publikacji i o konieczności posiadania ukończonych osiemnastu lat życia, jest obowiązkowe. Małolaty popuszczają po nogach ze śmiechu widząc takie ostrzeżenie.  Przecież komputer w żaden sposób, nie wylegitymuje małolata chcącego to obejrzeć i nie wyłączy się. Małolat, śmiało zaznacza, że jest pełnoletni, czym to niechybnie, pozytywnie wpływa na autora bloga. Jak to wpływa na małolatów? Pozytywnie? Po co wobec tego nakaz umieszczania ostrzeżeń? 
Pytam o to, ponieważ łamię sobie rogi, nie mogąc nijak pogodzić ze sobą zezwolenia na uprawianie seksu wcześniej, niż zgody na oglądanie takich zdjęć. Nie mogąc pogodzić nakazu umieszczania ostrzeżeń o rodzaju publikacji z troską o ewentualny negatywny wpływ zmiany polityki na publikujących i przy tej okazji pytam o wpływ takich publikacji na odbiorcę. W końcu po coś to ostrzeżenie jest!      



wtorek, 17 lutego 2015

TELEBZDURNIA

Tej nocy, telebzdurnia poświęciła nieco czasu zielonemu listkowi. Opowiadano jak zielony listek ratuje zieloną makulaturę. Gdzie i jakiej wysokości dochody przynosi, oraz komu daje pracę. Oprócz tych, którzy listek uprawiają i nim handlują, zarabiają jeszcze inni. Inni, zarabiają na leczeniu z nałogu. Taka informacja, zadaje kłam twierdzącym, że marihuana nie uzależnia!
Pisząc o telewizyjnej wzmiance na temat owych "korzyści" z uprawy i handlu marihuaną, przypomniałem sobie o argumencie używanym przez zwolenników legalizacji tego chwastu. Otóż ich zdaniem, jest to lek. Ma właściwości przeciwbólowe. Nie wiem dlaczego zwolennicy marihuany chcą palić ją. Czy oni wszyscy nagle zachorowali? Tak? Na co?    

wtorek, 27 stycznia 2015

INSTYNKT?

Instynkt może od czasu do czasu zastąpić brak wiedzy, w różnych sytuacjach. Instynkt może zawieść tego, kto się nim posługuje. Zauważyłem, że jeśli dokonuję wyboru bezwiednie, na ogół jest to dobry wybór. Jeśli usiłuję zgadywać, zamiast pomyśleć, przeważnie pudłuję. W zgadywankach, instynkt nie jest moim wsparciem.
Mój instynkt bardzo dobrze się spisuje w sytuacjach, które nie wymagają dokonywania wyborów, ale niemal bezbłędnie pozwala mi wyczuć osoby fałszywe, ukrywające wrogość wobec mnie. Tak nawet było niedawno. Coś, gdzieś przeczytałem. Natychmiast w oczach pojawił się obraz autora wpisu. Ale przecież identycznie brzmiące zdanie, mogło napisać wiele innych osób.
W dowcipnie napisanym zdaniu, odczułem nutkę wrogości. I nie pomyliłem się. Przynamniej w tym, kto napisał owo zdanie. Mam podwójne potwierdzenie odnośnie osoby, która napisała to zdanie. Nie mam poza drugim odczuciem wrogości, tym razem w wypowiedzianych słowach (ton głosu), innego dowodu na potwierdzenie istnienia wspomnianej wrogości.
Co najmniej ostatnie 10 lat znajomości minęło bez jakiegokolwiek zatargu między nami, a przecież, wcześniej też nie było między nami zatargów. Może dlatego, że widujemy się bardzo rzadko, nie ma okazji do zatargów, ani do wyczucia, że coś jest nie tak. To drobny incydent. A mimo to zapamiętam go, choć nie sądzę, by miał być powodem do jakichkolwiek zadrażnień.    

wtorek, 13 stycznia 2015

PORĄBANE POMYSŁY FOTOGRAFA

Kiedyś zdarzyło mi się napisać kilka krytycznych zdań o zdjęciu z pozującą rozebraną dziewczyną. Tym razem jest to nagi mężczyzna, który swojego dyndaka zasłania piłą do cyrkularki. Kretyństwo w tym przypadku polega na tym, że mógł stać w spodenkach, a głównym i wartym obejrzenia widokiem byłaby gra świateł, podkreślająca jego mięśnie.
Piła "rymowała" zdjęcie, odwracając uwagę od efektownego oświetlenia torsu i ramion pozującego do zdjęcia mężczyzny. Jak na ironię losu, zdjęcie zostało wykonane w lesie i zatytułowane: "pilarz". I ten tytuł w połączeniu z miejscem wykonania zdjęcia i z rodzajem piły, pokazuje wydziwianie autora zdjęcia, który na siłę stara się zyskać popularność.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

ROBOTY NA DRUTACH

Przy okazji prania, przypomniały mi się robione na drutach swetry, rękawiczki i czapki, które dawniej robiła moja mama. Do dziś mam jeszcze swetry, a do niedawna miałem czapkę. Czapki już nie mam, bo zniszczyłem ją przez swoją nieuwagę. Kiedy zauważyłem stratę, zrobiło mi się smutno. Znów ubyło czegoś, co było czymś w rodzaju kładki w przeszłość. Czymś, co pozwalało przez chwilę, na cofnięcie się myślami wstecz - do swojego dzieciństwa. Kiedy patrzyłem na zniszczoną czapkę, pomyślałem, że już dawno nie widziałem nikogo noszącego cokolwiek robionego na drutach. Nawet nie wiem, czy komuś chciałoby się cokolwiek zrobić z włóczki na drutach.
 

 

piątek, 2 stycznia 2015

NOWOROCZNE ŻYCZENIA - ZEPSUTY TELEWIZOR.

Już w pierwszym dniu rozpoczynającego się roku 2015, odnotowałem pierwszą stratę. Mój telewizor się zepsuł. Bardzo długo dobrze się sprawował, ale pewnie nie dam rady przywrócić go do życia. Bo wygląda na to, że anioł trafił jego najdroższy element - kineskop. Telewizora mi szkoda, chociaż nie oglądałem w nim żadnych programów. Z oglądania programów zrezygnowałem z powodu reklam. Z oglądania programów telewizyjnych zrezygnować było mi łatwo, ale telewizor miał u mnie całkiem inne zastosowanie.
O innym zastosowaniu telewizora pisał nie będę, gdyż chyba wszyscy wiedzą do czego może jeszcze posłużyć. Za to, odniosę się do życzeń składanych przy okazji świąt i nadchodzącego kolejnego roku. Wydaje mi się, że to niepowodzenia przyczyniły się do zapoczątkowania zwyczaju składania sobie życzeń, przy jakiejś okazji. Mam pewność, że życzenia innym wszystkiego dobrego, nie spowodują spełnienia się któregokolwiek z nich.   
Gdybym wierzył w moc sprawczą życzeń, to musiałbym także uznać, iż źle mi niektórzy życzyli, a do tego uwierzyć, we większą moc złych życzeń. Lub, w większą ilość źle życzących mi osób. Choć nie zakładam, że wszyscy dobrze mi życzą, to niczego z tego co mnie dotyczy, nie wiążę z żadnymi życzeniami. Ani ze złymi, ani z dobrymi.