sobota, 28 września 2013

PODSZYWANIE SIĘ

Jednym z przejawów cyberprzemocy jest podszywanie się pod inną osobę, której się chce zaszkodzić. Pomysłowość cyberprzestępców może zaskoczyć niejednego, użytkownika internetu. Potrafią zbudować fałszywą stronę, bloga. Po to, aby fałszywej strony, czy bloga, użyć do szkodzenia innemu użytkownikowi. Z konta założonego w tym celu, mogą rozsyłać do innych użytkowników, wiadomości szkalujące tego, kogo wybrano na ofiarę.

Przeglądając strony internetowe, trafiłem na artykuł zawierający pytanie: tabletki, czy plastry? Sam artykuł nie miał związku z paleniem, ale z antykoncepcją. Zanim opuściłem stronę z tym artykułem, zdążyłem zauważyć komentarz nie związany z poruszanym tematem. Kilka razy czytałem treść tego komentarza, który nie ma związku z artykułem. Odnoszę wrażenie, że autorem komentarza, jest osoba dążąca do usunięcia czyjegoś konta za pomocą strony będącej fałszywką oryginału. Że w efekcie, autor tego komentarza stracił swoją podróbę! 

Porównanie pierwszego zdania ze zdaniami przedostatnim i z ostatnim prowadzą mnie do wniosku, że żale wylewa sprawca cyberprzemocy, a nie jej ofiara. Przecież dążąc do usunięcia komuś fałszywego konta, nie można równocześnie chcieć go zachować. Skoro autor pisze, że nie każdy chce usuwać konto, bo może się przydać do sprawdzenia czegoś, wynika, iż to właśnie on stracił konto stanowiące fałszywkę cudzej strony.

Moją uwagę zwrócił bełkotliwy styl komentarza. Jego autor sam zdradza swoje kłamstwa. Omyłkowo, a może celowo ten komentarz trafił pod przypadkowy artykuł. Tak samo bełkot, jakim jest treść tego komentarza, powoduje pytanie, czy ktoś pisząc go był narąbany, czy takiego z jakiegoś powodu udaje. 

piątek, 27 września 2013

PRZYMIERZAM SIĘ - PRZYMIARKA 02

W poprzednim wpisie stwierdziłem, że twierdzenie o równości wszystkich wobec prawa, jest pustym frazesem. Do tego celu, jako przykładu, użyłem niejednakowych szans życiowych już w momencie przyjścia na świat. Nikt tego prawa wprost innym nie odmawia. Ale też nie wszystkim, pomaga się w wyrównaniu szans.

Próba wyrównania szans, jest skazana na niepowodzenie. Zrealizować ją, to, trzeba udzielić pomocy biedniejszemu. By móc biednemu pomagać, trzeba zabrać bogatemu. Bogaty podniesie wrzask, że narusza się własność. Rozbieżność interesów, spowoduje świadome utrudnianie startu biedniejszym. Choćby dlatego, żeby nie pozwolić zaistnieć ewentualnej konkurencji. 

BORUTA ODMAWIA RÓŻANIEC

Boruta z różańcem w dłoni. Rysunek wykonany przez współautorkę bloga. Wymowy rysunku, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.   

poniedziałek, 9 września 2013

KTO KORZYSTA Z UNIJNYCH DOTACJI?

Unijne dopłaty do różnego rodzaju projektów, zwróciły moją uwagę. Ostatnio pisałem o unijnych dotacjach na projekty docieplania bloków, ale nie na prace związane z tymi projektami. Na stronie jednej spółdzielni mieszkaniowej, podano do wiadomości nazwę firm wygrywających przetargi na wykonanie prac i za jaką cenę.

Zajrzałem na stronę UMiG. Znalazłem informacje o przetargach, które ogłaszano, ale nie dopatrzyłem się kto i za jaką cenę je wygrał. Brakło mi cierpliwości, do dokładnego przejrzenia wszystkich odsyłaczy, a być może, takie informacje tam są. Jednak z tym tematem wiąże się wiele projektów, rozłożonych na wiele lat, co wymagałoby poświęcenia dużej ilości czasu na zajmowanie się tym tematem.

Hałaśliwa, prounijna propaganda, kojarzy mi się z małą, ale mocno śmierdzącą kupką odchodów! W moim miasteczku, organizowano kursy, których celem, było zdobycie dodatkowych kwalifikacji zawodowych, co miało rzekomo ułatwić zdobycie pracy. Rzekomo, bo kursy były, ale nie było żadnego zapotrzebowania na pracowników w takich zawodach. Wykładowcy, wynagrodzenie dostali. Uczestniczkom kursów, także coś dano. Na flaszkę.  

Dla przykładu, prowadzono kurs na elektryka. Wykłady pomocne dla posiadaczy tego zawodu. Komuś, kto nie był elektrykiem po szkole, dawano najniższe uprawnienia, które nie nadawały się nawet do wytarcia zadka. Dysponując tymi uprawnieniami, można było już zawodowo wymieniać żarówki, ale nie wolno było wymienić gniazdka, lub wyłącznika. O wykonywaniu instalacji, czy ich remontów należało zapomnieć. 

Innym przykładem był kurs na ostrzarza pił. Zawód atrakcyjny w PRL-u. W demokracji, posiadacze tego zawodu, jeśli mieli pracę, to w innym zawodzie, a w wyuczonym w razie potrzeby. Taka sytuacja miała miejsce w upadłej firmie Polbuk w Ustjanowej, na terenie byłego PPD "Ustjanowa". Otrzymane pieniądze, zostały źle wydane. Ohydna prounijna propaganda, jest dla mnie inną sprawą, od marnowania przez urzędasów otrzymanych z UE pieniędzy.

  

 


sobota, 7 września 2013

Z WIELKIEJ CHMURY MAŁY DESZCZ

Z dużej chmury mały deszcz. Z wielkich nadziei robionych sobie odnośnie unijnych dotacji, korzyści są mizerne. Tablice stawiane w miejscach prowadzonych prac, nie informują jaki jest całkowity koszt prowadzonych prac. Prounijna propaganda pokazuje tylko to, że z unijnych dotacji, opłacono ponad połowę kosztu projektu. 
Wydawałoby się, że podanie całkowitego kosztu inwestycji, robiłoby o wiele większe wrażenie, niż podanie kwot unijnych dopłat do samego projektu. Fakt, tyle, że na niekorzyść!!! Bo unijne dotacje, blado wypadają w porównaniu z faktycznymi kosztami prac. 
Jeśli dobrze rozumiem, to polskie urzędasy trzepią portkami, aby nie stracić tych dotacji. I tak się zastanawiam, czy warto dla tych mizernych pieniędzy podporządkowywać się brukselskiemu molochowi. 
 

JESZCZE RAZ UNIJNE DOTACJE

Swoje powątpiewanie w unijne dotacje już wyraziłem. Jednak nie zamierzam twierdzić, że UE, nie daje żadnej kasy. Za to odbywa się to, w sposób pozostawiający wiele do życzenia. W pobliżu prowadzonych prac stoją tablice informujące o kosztach projektu i ile do projektu dopłaca Unia. Dodatkowo tablice zawierają propagandowy, prounijny bełkot. Od dawna mam tak, że kiedy pokazują mi coś od frontu, staram się toto obejrzeć od zaplecza.

Poszukałem większej ilości tablic. Chciałem się dowiedzieć z nich o kosztach projektów na pozostałe ulice pewnej spółdzielni mieszkaniowej. Niestety, nie znalazłem. Ale trafiłem na inne, równie interesujące. Wszystkie zawierają bełkot, co nam tutaj ta Unia robi dobrego. Potem podany jest koszt projektu na każdej z tablic. Na żadnej nie zobaczyłem informacji, ile będą kosztować prowadzone prace. To byłoby o wiele bardziej wymowne. 
Przynajmniej dla mnie, całkowita wartość inwestycji, nie jest równoznaczna z wartością projektu. Dlatego, że projekt, jest częścią składową inwestycji. Udział procentowy projektu w kosztach inwestycji, powinien być nieduży. Najwyraźniej jest coś wstydliwego, że podawany jest jedynie koszt projektu. Nie łamię sobie głowy tym, co takiego jest do ukrycia.
Wystarczy przyjrzeć się prowadzonym pracom i popatrzeć na koszt projektu. Osobom myślącym i zorientowanym w cenach prac i materiałów budowlanych, wystarczy. Poza samym kosztem prowadzonych inwestycji, należy jeszcze dobrze się przyjrzeć temu, czy to jest nam potrzebne. Bo jeśli nie nam, to komu ma to służyć?