środa, 24 lipca 2013

ŻEBRAK NA POZIOMIE

Współczesny żebrak, mocno różni się od żebraka znanego z książek o tematyce historycznej. Nie chodzi w łachmanach, bo ludzie omijaliby go z daleka. Jest schludnie ubrany, bywa nawet tak, że lepiej od proszonego o jałmużnę.

Stanowiska pracy, dobiera starannie. Wybiera duże skupiska ludzi w dni targowe, co jest zrozumiałe. Żebrak wie, że idący na zakupy wychodzi z domu z pieniędzmi, aby powrócić bez nich, ale z towarem. Wie też, że dokładnie odwrotnie czynią jego konkurenci z branży złodziejskiej. Ci wychodzą z domu bez kasy, aby z nią wrócić do niego.

Tak żebraka, jak złodzieja, łączy chęć powrotu z pieniędzmi i wyjście z domu bez nich. Zasadnicza różnica jest taka, że żebrak musi zwrócić na siebie uwagę, co jest wysoce niepożądane przez złodzieja.

Współczesny żebrak, może działać w stowarzyszeniu, albo na dziko. Żebracy stowarzyszeni, powinni być na wysokim poziomie, aby nie przynieść ujmy swojemu władcy i panu. Tak więc są wyposażeni w odpowiednie do pracy narzędzia. W wyposażeniu żebraka, koniecznie musi się znaleźć sakwa na kasę, z uwagi na twarde warunki do klęczenia podkolanniki. Dobrze jest mieć je nieprzemakalne. 

Deszcz może się okazać pożyteczny przez co niskie pobudki szefa, przemówią mocniej i skuteczniej do wyższych uczuć przechodniów. A do tego tabliczka z odpowiednim tekstem, estetycznie wykonana. Mamy przecież XXI wiek! W treści tabliczki, oprócz prośby, mogą być religijne ilustracje. Miejscem, które raczej wypada unikać jest kościół. A tak! Bo tam chodzą ludzie pobożni i datki rzucają na tacę.  

sobota, 13 lipca 2013

KONSPIRACYJNE TWA

Konspiracyjne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, odważnie się odgrodziło od myślących inaczej. Gdyby ujawniło się, mógłby im ktoś popsuć radosne kadzenie. Dla chcącego nic trudnego, mówi stare przysłowie. Niech bawią wielcy chłopcy w konspiracyjną adorację. 


 

piątek, 5 lipca 2013

MANEWRY

Przypomniała mi się sytuacja sprzed załóżmy roku. Akurat nie pamiętam, czy było to rzeczywiście rok temu. Jednak nie chodzi o to kiedy, ale o to, co to było. Otóż w pewnym okresie czasu, realizując cel przeoczyłem,  dwuznaczność jednej z moich wypowiedzi. 

Efektem było otrzymanie wiadomości, mówiącej o uzyskanie efektu znacznie przekraczającego moje oczekiwania. Bzdura pomyślałem, a w myślach, pojawiło się wiele argumentów. Jakoś tak sobie wyobraziłem dwa warianty przebiegu spraw, oba dla mnie niekorzystne.

Odgadnięcie tego nie było trudne. Jeśli ja postawiłem kogoś w niewygodnej sytuacji, należało się spodziewać rewanżu. I nie tylko rewanżu, bo jeszcze niewygodnego dla mnie ruchu z innej strony. Mechanizm był prosty, więc chwalić się odgadnięciem nie ma jak.

Mógłbym się pochwalić innym celnym przewidywaniem, lecz od dawna już nie jest to ważne. I w przyszłości, nie ma tego jak wykorzystać. Gdybanie co by było, gdyby było inaczej, nie ma sensu. Bo wiem co jest, a to, co jest, wyklucza gdybanie.

To, co jest, brałem pod uwagę wcześniej. Ale wcześniej, nie było zdecydowanie wykluczone to rozwiązanie, którego nijak nie dałoby się zrealizować. Teraz już nie ma wątpliwości.

  

poniedziałek, 1 lipca 2013

KŁAMSTWO

Od jakiegoś czasu, zastanawiam się nad sensem kłamstwa i nad przyczynami. Ludzie kłamią, łudząc się, że zostanie ich kłamstwom dana wiara. Często wynika to ze zwykłej głupoty i bywa irytujące, kiedy jakiś głupiec usiłuje okłamywać.
Ale czyje kłamstwa dadzą się łatwiej rozpoznać, jeżeli nie głupca? Oprócz głupich kłamstw, są kłamstwa nie dające się nijak wytłumaczyć. Kłamca nie ma żadnego powodu, aby kłamać, oprócz chęci. Bywa, że kłamca, poza chęciami jakiś powód do kłamania ma. Kłamstwa są w ogóle irytujące. Znam tylko jeden rodzaj kłamstwa, który okłamywanych  nie irytuje. To kłamstwa nierozpoznane.