poniedziałek, 3 września 2012

ZAPAMIĘTANE KAZANIE Z DZIECIŃSTWA.

Pamiętam je niezbyt szczegółowo, jednak szczegóły całkiem spokojnie można sobie darować. Kazanie dotyczyło miłości i cierpienia dotykającego porzuconą osobę. Osoba porzucona, zwierza się, iż zamierza popełnić samobójstwo.

Odwodząc od zamiaru pozbawiania się życia z takiego powodu, ksiądz użył następującej argumentacji: Jeżeli twoja dziewczyna porzuca cię dla innego i jest z nim szczęśliwa, to ty, kochając ją, powinieneś się cieszyć z jej szczęścia. To trudne! Prawda? Bardzo trudne.

I to jest wszystko, co zapamiętałem z tamtego kazania. Konsekwencje popełnienia samobójstwa, w jakiejś mierze, spadną na osobę porzucającą. Mogą to być wyrzuty sumienia, wytykanie palcami przez innych. Ale co z tego wynika dla samobójcy? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz