Nic nie jest stracone. Żywisz nadzieję na nowy początek na nowy lepszy dzień. Próbujesz się wznieść. Ale szans nie ma. Nie obchodzi to mnie. Twoje życie, twoje gruzy. Twój świat, a w nim nie ma już mnie, mimo iż opętany nadzieją jesteś. W szyderczym uśmiechu przyglądam się tobie jak czołgasz się ślepy. Nie obchodzi mnie twój ból, nie obchodzi mnie twój szept, na który jestem głucha. Klęczysz przedemną z otwartym brzuchem, wręczasz mi swe wnętrzności w ofierze, nie obchodzi to mnie. Wszystko co zrobisz, zrobisz na marne. Nawet ofiarowując mi swą śmierć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz