Kiedyś zastanawiałem się nad tym, po co ludziom potrzebne są listy zawierające kilka tysięcy znajomych. To takie nieduże miasteczko. Gdzieś czytałem wpis jakiejś studentki. Wyraziła opinię dość podobną do moich poglądów. Ani ona, ani ja, nie mieliśmy bezsprzecznej racji. Myślę, że ona podobnie jak ja, też nie myślała o tym, że ta lista może się przydać do czegoś więcej, niż próżne przechwałki. Internet był mi już wówczas znany, ale z innej strony. Bywał źródłem potrzebnych mi informacji. Informacji potrzebnych w realnym świecie. Blogami nie interesowałem się zupełnie.
Nadszedł dzień, w którym założyłem bloga, aby zorientować się, jak toto wygląda "od środka". Początkowo nie zamierzałem zajmować się pisaniem na blogach, ale wydarzyło się coś, co zmieniło moją decyzję. Pojawiający się u nas w kraju kryzys i próbny blog, stały się zalążkiem jednego pomysłu. Nie udało mi się go zrealizować. Niedługo później, pewne zdarzenia, naprowadziły mnie na nową myśl i zacząłem ją realizować. Tym razem z powodzeniem.
Kiedyś zastanawiałem się nad tym, po co ludziom potrzebne są listy zawierające kilka tysięcy znajomych. Teraz też myślę o listach znajomych, ale inaczej niż wtedy. Nadal ostrożnie do tematu podchodzę. Kiedy początki realizowania nowego pomysłu zaczęły przynosić pierwsze pożądane efekty, rosła też lista moich "znajomych". Parę razy mi się to realnie przydało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz