wtorek, 26 stycznia 2016

Zabiegowa intryga.

Intryga jest i nie mam w tej sprawie cienia wątpliwości. Zaczęło się od załatwiania przychodzącego do domu fizjoterapeuty. Ale z zabiegów na fundusz można skorzystać do sześciu miesięcy od chwili powstania niesprawności. Ze skierowaniem w rękach, udałem się załatwić rehabilitanta. Właśnie owe nieszczęsne sześć miesięcy i długa kolejka w oczekiwaniu na rozpoczęcie zabiegów, dały pretekst do zwrócenia mi skierowania i odesłania do konkurencji. Tam kolejka miała być mniejsza.
O zaistniałej sytuacji, dowiedziała się pielęgniarka, która co tydzień przyjeżdża do mamy. Bo przy niej to opowiedziałem, jaki obrót przyjęła ta sprawa. Po upływie kilku dni, mama powiedziała mi, że już nie muszę się tym zajmować, bo podobno załatwił to jej lekarz. Byłem zaskoczony. Opanowałem się i nie pokazałem, że w to nie wierzę. Skoro ja miałem załatwiać w innym miejscu i słyszała o tym ode mnie pielęgniarka, to dlaczego lekarz miałby ingerować w tą sprawę?
Najpierw ktoś lekarza musiałby powiadomić o zaistniałej sytuacji, a dopiero później, mógłby zająć się tą sprawą, chcąc pomóc z dobrej woli. Czy to, aby nie wyglądałoby zbyt pięknie, aby się ziściło? No właśnie! Jednak w mojej obecności, pielęgniarka mówiła, że rehabilitanta należy się spodziewać w połowie stycznia. Styczeń się kończy, a pielęgniarka twierdzi, że to ja miałem załatwić i wypiera się tego, co sam słyszałem.
Tak. To ja miałem załatwić i gdyby nie było nic robione poza moimi plecami, sprawę dociągnąłbym do końca. Albo załatwiłbym rehabilitanta, albo byłoby wiadomo, ze nie ma co jego oczekiwać! Tyle na temat tego, co by było, gdyby było. Tylko ze mnie mama zdjęła tą sprawę dając sobą pokierować innym osobom. Tutaj już jest mi trudniej bezbłędnie wskazać co i jak przebiegało.
Pozostają domysły, a te biegną taką drogą: w poprzednim akapicie wskazałem na dziwaczną sytuację w której to, lekarz miałby się sam zaangażować w ta sprawę. Podobne pytanie należy postawić także w odniesieniu do pielęgniarki. Z pielęgniarką, sprawa się komplikuje. Choćby z tego powodu, że sam słyszałem, jak mówiła o tym, żeby fizjoterapeuty spodziewać się w połowie stycznia. Więc co tu jest grane? Dlaczego tak mówiła i teraz wskazuje na mnie?
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz