Natrafiłem na omawianie wydarzeń w telewizorni. Krzysztof Materna opowiadał anegdotę, jak to w solidarnych czasach, w rzeźni chcieli powiesić krzyż. Dyrektor rzeźni, swoją zgodę na powieszenie krzyża uzależnił od złożenia uklęknięcia i złożenia przysięgi, że odtąd mięso z rzeźni nie będzie kradzione. Przysięgi nie złożył nikt i nikt krzyża nie powiesił.
Bardzo sprytny wybieg. Złożenie przysięgi równoznacznej z przyznaniem się do kradzieży mięsa i odmowa złożenia takiej przysięgi, także będące przyznaniem się do winy, stawia w paskudnym położeniu postulujących. Woleli kraść, niż powiesić krzyż!
Bardzo sprytny wybieg. Złożenie przysięgi równoznacznej z przyznaniem się do kradzieży mięsa i odmowa złożenia takiej przysięgi, także będące przyznaniem się do winy, stawia w paskudnym położeniu postulujących. Woleli kraść, niż powiesić krzyż!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz