wtorek, 15 kwietnia 2014

ROZBITY TELEFON.

Pewna pani przyniosła do mnie telefon, prosząc, abym go jej złożył, bo jej syn nim rzucił. Popatrzyłem na telefon. Wyświetlacz zniszczony, co wyklucza sens składania reszty. Kobieta nie wierzy i pewnie liczy na cud. Wkładam baterię, naciskam przycisk. Ekran się zaświeca i pojawia się u góry napis "włóż kartę SIM". Pozostała część to jedna kolorowa plama.
Opowiada mi, że syn nerwowy. Że ma do niej pretensje, bo on przez nią niczego nie ma. Dziwaczne pretensje. Chłopak pracować nie chce, bo sądzi, że matka ma mu dać. Jest pełnoletni i powinien szukać pracy, ale nie szuka. Czy pracę by znalazł? Nie wiem. W miejscu zamieszkania raczej nie.
Wyjazd poza rodzinny dom wykluczony. Raczej by sobie nie radził poza domem. Więc siedzi u mamy zgłaszając do niej pretensje. Czy on ma jakieś podstawy do stawiania matce zarzutów? Nie wiem. W wyobraźni tworzę mało realne i nieprawdopodobne scenariusze, tak aby on miał rację.
Wyobrażam sobie, że ona celowo trzyma go przy sobie. bo ma jakieś korzyści z tego tytułu. Że niby chłopak wymaga stałej opieki bo nie może się usamodzielnić w wyniku jakiegoś upośledzenia. To obraz podsunięty przez wyobraźnię. Prawdy nie znam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz