Po ostatniej aktualizacji 32-bitowej wersji Windows 10, system przestał się poprawnie ładować i żadne z dostępnych systemowych narzędzi naprawiania nie były w stanie przywrócić systemowi sprawności. Jak mi się po kilku próbach udało system uruchomić, to system działał bez zarzutu do momentu wyłączenia komputera. Przy ponownym uruchomieniu, sytuacja się powtarzała. Wykorzystałem to do wykonania kopii ważnych dla mnie danych, filmy i zdjęcia przekopiowałem na zapasowe dyski, część na płyty. Kiedy już miałem to za sobą, zdecydowałem się na zainstalowanie wersji 64 bit.
Proces wykonania świeżej instalacji systemu, niejednego mógłby wytrącić z równowagi i doprowadzić do nerwicy. Wymyślono sobie jakiś PIN zamiast hasła. To jeszcze nic w porównaniu z kretyństwami RODO i licho wie z czym jeszcze. Microsoft chciałby abym wyraził zgodę na buszowanie w moim komputerze bez żadnych ograniczeń. Czyli: zbierać dokładne informacje o mojej lokalizacji, zbierać informacje na tematy, do czego używam komputera, co jest nakłanianiem do wyrażenia zgody na naruszanie mojej prywatności. Bezczelność!
Miałbym według ich zachcianek zezwolić im i ich spamerskim partnerom na zbieranie wszelkich informacji o tym, do czego używam komputera i do tego, aby mogli na moim komputerze coś umieszczać, co w moim przekonaniu nie jest zwykłym cookim badziewiem, a śledzącym świństwem! Odrzuciłem po kolei wszystkie takie propozycje, aby dowiedzieć się, że chociaż nie wyraziłem żadnej zgody, to reklamy i tak będą mi się wyświetlać. Jedynie taka różnica będzie, że będą one przypadkowe, a nie będą dobrane pod kątem moich zainteresowań. O murwa kać! Bezczelność tych chamów przekracza wszelkie granice. I prowadzi do wniosku, że tym skretyniałym cymbałom, wydaje się, że ludzie potrzebują komputera, aby móc oglądać reklamy. No murwa kać, przecież tego spamu, nigdzie nie ma, nawet na lekarstwo. Troista anielska może zalać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz