Zachciało mi się roweru na baterie 😀. To go sobie sprawiłem. Przeglądnąłem wiele ofert na Allegro i w innych miejscach. Z powodu niespójnych i kompletnie głupich opisów niewiele brakowało, abym zrezygnował z zakupu. Bo jak tu kupić dorosły rower z błotnikami, które chronią od deszczu i od słońca? 👿 ? No, jak kropki, jak? Dobrze kropki, że nie zapewniali o tym, jak jaskrawe kolory chronią ramę przed pęknięciami, a takie cudo, już dawno na Allegro było. Jednak nie brakło atrakcyjnych informacji o tym, że rower ma prędkość tygodnia, a jego osiągi zależą od opłacania go!😂😈😂.
Czym się kierowałem wybierając rower? Na pewno nie zastosowałem się do porad odnośnie wielkości ramy. Już wcześniej jeździłem na rowerze rzekomo za dużym, ale jeździło mi się na nim bardzo dobrze i machnąłem kopytkiem na te porady. Chciałem mieć rower, którym będę mógł jeździć po drogach i po lesie, a równocześnie wykluczyłem zakup roweru górskiego. Nie chciałem też roweru z jednorzędową korbą i z siedmioma przełożeniami z tyłu, a już za nic z obrotowym ustrojstwem do zmiany przełożeń.
Nie chciałem też roweru z napędem centralnym, czyli z silnikiem umieszczonym przy korbie. Powody niechęci są dwa: sporo wyższa cena takiego roweru i chyba waga też, a do tego taki sposób wspomagania rowerzysty wykorzystuje łańcuch. Uważam, że jadąc pod górę, silnik w kole odciąża rowerzystę i łańcuch, a przynajmniej mnie, nie potrzeba ciągłego wspierania się silnikiem podczas jazdy. Ponadto patrzyłem na to, aby z tyłu mieć osiem, lub dziewięć biegów.
Nie chciałem też roweru z baterią wbudowaną w ramie. Bardziej odpowiadałaby mi bateria na bagażniku, albo na miejscu bidonu. Skoro jestem już przy baterii, to ważna jest jej pojemność, bo od pojemności baterii zależy zasięg roweru na jednym ładowaniu. Oczywiście kierowałem się ceną przy wyborze roweru i ograniczyłem wybór do sześciu tysięcy złotych. Trafiłem na Krossa, czyli na rower tej samej firmy, co mój poprzedni zwykły rower. Jeszcze tu coś będzie dopisane.
W zasadzie jestem zadowolony z zakupu, ale mam też zastrzeżenia. Po otrzymaniu roweru i po jeździe próbnej okazało się, że przerzutki trzeba wyregulować. Po przejechaniu około 350 kilometrów, wymieniałem pedały, ponieważ jeden zaczął stukać podczas kręcenia. Nieco później okazało się, że nie zakontrowano śruby i obluzowały się widełki, co czułem gdy hamowałem. Po dokręceniu i zakontrowaniu śruby, usterka się nie pojawia.
Odnośnie baterii: na pięciu ładowaniach przejechałem ponad 1200 kilometrów, z tym, że jak już wspomniałem wspomagania używam rzadko i nie potrafię napisać ile faktycznie można na jednym ładowaniu przejechać, gdyby cały czas korzystać ze wspomagania. A to też zależy od warunków jazdy, używanego stopnia wspomagania i od wagi rowerzysty. Słabo jest ze wspomaganiem w trybie spacerowym. Trzeba cały czas trzymać przycisk sterownika, co jest bardzo niewygodne podczas wprowadzania roweru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz