Swoje powątpiewanie w unijne dotacje już wyraziłem. Jednak nie zamierzam twierdzić, że UE, nie daje żadnej kasy. Za to odbywa się to, w sposób pozostawiający wiele do życzenia. W pobliżu prowadzonych prac stoją tablice informujące o kosztach projektu i ile do projektu dopłaca Unia. Dodatkowo tablice zawierają propagandowy, prounijny bełkot. Od dawna mam tak, że kiedy pokazują mi coś od frontu, staram się toto obejrzeć od zaplecza.
Poszukałem większej ilości tablic. Chciałem się dowiedzieć z nich o kosztach projektów na pozostałe ulice pewnej spółdzielni mieszkaniowej. Niestety, nie znalazłem. Ale trafiłem na inne, równie interesujące. Wszystkie zawierają bełkot, co nam tutaj ta Unia robi dobrego. Potem podany jest koszt projektu na każdej z tablic. Na żadnej nie zobaczyłem informacji, ile będą kosztować prowadzone prace. To byłoby o wiele bardziej wymowne.
Przynajmniej dla mnie, całkowita wartość inwestycji, nie jest równoznaczna z wartością projektu. Dlatego, że projekt, jest częścią składową inwestycji. Udział procentowy projektu w kosztach inwestycji, powinien być nieduży. Najwyraźniej jest coś wstydliwego, że podawany jest jedynie koszt projektu. Nie łamię sobie głowy tym, co takiego jest do ukrycia.
Wystarczy przyjrzeć się prowadzonym pracom i popatrzeć na koszt projektu. Osobom myślącym i zorientowanym w cenach prac i materiałów budowlanych, wystarczy. Poza samym kosztem prowadzonych inwestycji, należy jeszcze dobrze się przyjrzeć temu, czy to jest nam potrzebne. Bo jeśli nie nam, to komu ma to służyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz