W swojej młodości niewiele słyszałem o pomocy psychologa. Teraz o tym słyszę o wiele częściej i w związku z tym, przypomniało mi się jak wyglądało moje pierwsze spotkanie z panią psycholog. Dotknęło to mnie i innych w PUP, które zorganizowało spotkanie bezrobotnych z panią psycholog. Pani psycholog opowiadała nam bezrobotnym o tym, co czują bezrobotni! Zupełnie tak, jakby sądziła, że wie lepiej od nas co my czujemy. Pożytku z tej paplaniny żadnego dla bezrobotnych nie było i być nie mogło. Nam była potrzebna praca, a nie paplanina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz