Od pewnego czasu KK walczy o zakaz handlowania w niedzielę. Bo niedziela to dzień święty, przeznaczony na odpoczynek. Wypada to nieco uściślić. Bo, pod kościołami można handlować bez przeszkód. W dni święte, zwłaszcza wtedy, kiedy zdobyte pieniądze zostaną na cele kościelne przeznaczone. Dziś przypomniałem sobie o tym, a okazją stał się parafialny festyn, którego częścią były licytacje. Pieniądze uzyskane z licytacji, mają być wydane na zakup nowych organów do kościoła. Podobno stare już nie chcą grać. Interesujące! No to niech zarabiają na nowe organy. Były kramiki z watą cukrową, z bigosem i nawet można było kupić sobie chleb ze smalcem! Żałuję, że nie sprawdziłem, czy ten chleb ze smalcem chciał upchnąć bogaty biednemu, czy może odwrotnie. Uciekłem już w trakcie odśpiewywania pierwszej pobożnej piosenki.
Muza świetna, w sam raz do słuchania w ramach pokuty. Niestety ja nie chodzę do spowiedzi, to i pokuty zadanej nie mam. Mówili, że śpiewają dla Pana Boga. Zadali Mu pokutę? I tak pomyślałem, że będąc Bogiem, za taki repertuar, postraszyłbym ich piorunami i popędził spod kościoła zimnym wiatrem i deszczem. Czy Bóg sięgnął do swoich zapasów cierpliwości, czy też ucieszyło go takie śpiewanie, tego nie wiem. Może ma inny gust, a może tego najzwyczajniej nie słuchał?
Zanim zespół prezentujący swój pokutny repertuar zaprezentował, padły słowa, niech będzie pochwalony. Oczywiście Jezus Chrystus. I znowu skojarzenia z wypędzaniem kupców ze świątyni. Ciekawe, co zrobiłby z kupcami handlującymi na kościelnym dziedzińcu? Czy też by ich przepędził, czy użyłby tekstu o rzuceniu kamieniem? A, że blado wypadło chwalenie Chrystusa....., na szczęście kamieni nie ma w pobliżu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz